|
Blog > Komentarze do wpisu
Scunthorpe Utd 2 City 4![]() Kiedy od finału Carling Cup dzieli City tylko jeden czerwony przeciwnik, to w drugim pucharze można odpaść bezwstydnie po ambitnej walce niżej klasyfikowanego przeciwnika, luzując nieco mentalność zwycięzców. Scunthorpe wprawdzie zabrakło i to sporo, aby sensacja stała się faktem, nie mniej - widowisko było przyjemne dla oka kibica City, a obojętni fani piłki kopanej nie mieli powodów do narzekań.
Bramki - jedna piękniejsza od drugiej, więc której dodamy prefiks naj? Dwie - strzelone lewą nogą - Petrov i Sylvinho(oficjalny Twitter MCFC już pyta, czy to nie lepsze uderzenie od gola Bellamy'ego z Old Trafford), dwa prawą - Onuocha i Robinho. Ponieważ sam jestem lewonożny i bezczelnie od lat agituję wyższość lewusów(proszę nie mieszać tego z opcją polityczną) nad resztą piłkarzy, mój głos oddaję na Bułgara i doświadczonego Brazylijczyka. Mają chłopaki kopyto. Cóż, co innego gole zdobywane przez gospodarzy. Pierwszy z metrowego spalonego, drugi w gruncie rzeczy przypadkowy. Jasne, dla lokalnych kibiców się to nie liczyło, grunt, to obrzydliwie bogatemu klubowi utrzeć nosa. Prawie się udało, za co Scunthorpe należy się szacunek. Na kolejną szansę przerwania fatalnej passy - ani razu nie uszczknęli choćby punktu The Citizens - będą musieli chłopcy Adkinsa poczekać do przyszłego sezonu. W żaden sposób swojej sytuacji nie poprawił Robinho. Okej, strzelił, akcja była koronkowa. Ale Robson nie jest zawodnikiem, któremu Roberto ufa. A trzymanie 26. latka(dziś obchodzi urodziny, wszystkiego dobrego!) w Manchesterze dla okazyjnego przebywania na murawie i to z mniej wymagającymi przeciwnikami mija się z celem. Korzystniej byłoby wypożyczyć go do tego Santosu, niech tam się chłopak odbuduje, nabierze ochoty do magii, na jaką go stać. Myślę, że nie warto go sprzedawać, bo w obecnej formie uzyskana cena będzie daleka od kwoty, za którą szejkowie Robinho kupili, nawet jeśli ekonomia się dla nas nie liczy. A pamiętajmy, że to był ich pierwszy(z przytupem) transfer tuż po wejściu Abu Dhabi Group na Eastlands. Odejście Brazylijczyka odczytałbym jako symboliczny koniec ery arabskich szaleństw, a zaczątek budowania konkretnej drużyny. Czyli krok w dobrą, oczekiwaną stronę. W tym kształcie zespołu Włocha Robinho jest po prostu zbędny, wygląda jak źle oszlifowany diament. Niby piękny, ale to nie to.
Co dalej?Arsenal się potknął i przewrócił przez Stoke, Tottenham jest bliski wypadnięcia za burtę pucharu, gdyż Leeds może być bardzo nieprzyjemnym rywalem na Ellan Road. Z najlepszych(co to określenie oznacza właściwie w kontekście Pucharu Anglii?) w grze pozostali: Chelsea oraz Aston Villa. Tak wyglądają pary piątej rundy: Wolves/Crystal Palace v Aston Villa Pytanie samo ciśnie się na usta. Co możemy ugrać? Zespół Pulisa podejmujemy u siebie, co jest handicapem niebagatelnym. Delap na pewno nie dostanie ręcznika do wycierania mokrej piłki :-) Casus Arsenalu pokazał, że The Potters nie można lekceważyć(o tym meczu czytajcie wpis na zaprzyjaźnionej Arsenalizacji). Mancini o tym wie doskonale, bo właśnie z Stoke City odbył swój udany(2:0) debiut na trenerskiej ławce The Citizens. Co ciekawe, w lutym rozegramy z nimi swoisty dwumecz. Na 13 II zaplanowano spotkanie pucharowe, a na 16 dnia tegoż miesiąca - starcie w Premier League na Brittania Stadium. Priorytetem dla Manciniego jest liga oczywiście, ale gdyby pokusił się o postawienie wszystkiego na jedną, pucharową kartę? Awans do ćwierćfinału byłby na tle ostatnich lat dużym sukcesem. A z tej fazy już niedaleko do finału na Wembley... poniedziałek, 25 stycznia 2010, angamoss
TrackBack
|
|