|
Blog > Komentarze do wpisu
Post Fulham, pre Everton
Powyższe wątpliwości, jak i te, które siałem przed pierwszym gwizdkiem bardzo szybko rozwiał tak ostatnio chwalony przeze mnie... Santa Cruz - dobił bez problemu piłkę, która po strzale Bellamy'ego Błyskawicy trafiła w słupek i przeskoczyła nad Schwarzerem. Niewiele później Tevez doskonale wykorzystał podanie wspomnianego Walijczyka, wkręcił obrońcę miejscowych i podwyższył prowadzenie. Po przerwie mogło być 3:0, ale Johnson niestety zaliczył słupek.
Mancini po meczu Byłem bardzo zadowolony z tak efektywnie wykorzystanego panowania na boisku(jak czytamy, Mancini oczekuje więcej, co zasługuje na największy szacunek, przez lata takiego podejścia brakowało na Eastlands), popartego skutecznym rozbijaniem ataków piłkarzy Hodgsona, za wiele do powiedzenia w pierwszych 45 minutach nie mieli. Takiej gry na wyjazdach nie widzimy zbyt często, ale kiedy się już zdarza, kiedy zespół jest żywy, zaangażowany i pewny siebie, to jestem zachwycony i pełen wiary, przynajmniej do następnej kolejki. Albo do rzutu karnego, wykorzystanego przez Murphy'ego. Widmo londyńskiej remontady przypominającej tą z końca października majaczyło gdzieś na horyzoncie, ale na szczęście się nie zmaterializowało. Ogromną ku temu szansę miał Okaka, jednak przestrzelił, ufff. Mimo trzech punktów nadal mamy stratę dwóch do Kogutów z meczem rozegranym mniej. Czas nadrobić zaległości, dlatego jutro na CoMS przyjeżdża… Everton
Po tym, jak Roberto kompletnie mnie zaskoczył delegując jedenastką w ustawieniu, którego się nie spodziewałem z zawodnikami, których miejsce widziałem na ławce, muszę być bardziej powściągliwy w moich przewidywaniach ;-) Krótki epizod de Jonga z Fulham tłumaczę sobie tym, iż Holender bardziej się przyda podczas meczu z Evertonem(inna sprawa, że Vieira zagrał niezłe spotkanie), gdzie spodziewam się go widzieć obok Barry’ego. Ale czy znów zobaczymy całkiem sensowne 4-4-2? Nie wyobrażam sobie jutrzejszego spotkania bez Teveza, Bellamy’ego(walijsko-argentyński duet pokonał Fulham w gruncie rzeczy) i hm, no właśnie? Wright-Phillips czy Adam Johnson? Coś mi mówi, że w wypadku tej pozycji Mancini będzie stosował rotację, raz starszy, raz młodszy Anglik będzie zasuwał na prawej flance. Jeśli nie wyjdziemy w 4-4-2, to ja poproszę Irelanda na boisko, a jak nie od pierwszej minuty, to może chociaż na ostatnie pół godziny? Stevie musi grać! Jeśli włoski menadżer chce być wiarygodny – ostatnio zadeklarował, że ma Irelanda w planach – to musi mu dawać szansę. W obronie chciałbym doświadczyć jednej zmiany – Zabaletę niech zastąpi Richards. Nie, żeby wszechstronny zawodnik z Argentyny spisywał się źle – bardziej chodzi mi tu o samego Micah, chłopak powinien wystąpić dla dobra swojego i drużyny. W przypadku reszty pozycji do obsadzenia, na 100% zobaczymy to samo ustawienie, co w niedzielę – Garrido, Toure i Kompany. Choć… przy Mancinim jak zauważyliśmy, niczego nie można być tak do końca pewnym. Po środzie zostanie osiem kolejek, osiem małych finałów, które mają nas zawieść do eliminacji Ligi Mistrzów. Nie możemy sobie pozwolić na straty punktów, musimy zawsze i wszędzie grać o pełną pulę, czy to będzie Tottenham, Wigan, czy Arsenal – nie ma znaczenia. Wprawdzie przy tak niemożliwie wyrównanym poziomie o czwartym miejscu zdecydują dwie-trzy ostatnie kolejki, lecz to nikogo nie upoważnia do odpuszczania najbliższych starć. Wszak gramy o przyszłość tego klubu! C’MON CITY ! wtorek, 23 marca 2010, angamoss
TrackBack
|
|