Blog > Komentarze do wpisu

Post Fulham, pre Everton

ffcKiedy Liverpool dogorywał na Old Trafford w szlagierze ostatniej kolejki, dotarły do mnie pierwsze informacja na temat składu The Citizens, który miał wybiec na murawę Craven Cottage. I doznałem małego szoku. 4-4-2? bez de Jonga(chyba pierwszy raz w lidze za Manciniego nie wyszedł w "11")?! Za to z Vieirą - Francuz od początku spotkania pierwszy raz od kary nałożonej przez FA - i ukochanym przeze mnie Santa Drewno Gruzem?! Nie odebrałem tego specjalnie pozytywnie, a tu jeszcze się okazało, że Lescott nabawił się kontuzji(dziś wiemy, że będzie pauzował przez mniej więcej 5 tygodni, dość mam już tych urazów!), miał zagrać na lewej stronie obrony podczas nieobecności Bridge'a. Zastąpił go ostatecznie Garrido. Dodatkowo brak Joleona oznaczał, że partnerować Kompany’emu będzie Kolo Toure. Zawodnik Wybrzeża nie zalicza tego sezonu do udanych, ale w niedzielę na szczęście większych błędów nie popełnił.

Powyższe wątpliwości, jak i te, które siałem przed pierwszym gwizdkiem bardzo szybko rozwiał tak ostatnio chwalony przeze mnie... Santa Cruz - dobił bez problemu piłkę, która po strzale Bellamy'ego Błyskawicy trafiła w słupek i przeskoczyła nad Schwarzerem.  Niewiele później Tevez doskonale wykorzystał podanie wspomnianego Walijczyka, wkręcił obrońcę miejscowych i podwyższył prowadzenie. Po przerwie mogło być 3:0, ale Johnson niestety zaliczył słupek.

We deserved to win the game but in the end we had to hold on a little. We prepared all week to attack Fulham with pace because I thought they would be tired after the win over Juventus and the players carried out the tactics perfectly; we began with great tempo.

The only disappointing aspect of the opening 75 minutes before Fulham scored was that we didn’t take enough of our chances.

Mancini po meczu

Byłem bardzo zadowolony z tak efektywnie wykorzystanego panowania na boisku(jak czytamy, Mancini oczekuje więcej, co zasługuje na największy szacunek, przez lata takiego podejścia brakowało na Eastlands), popartego skutecznym rozbijaniem ataków piłkarzy Hodgsona, za wiele do powiedzenia w pierwszych 45 minutach nie mieli. Takiej gry na wyjazdach nie widzimy zbyt często, ale kiedy się już zdarza, kiedy zespół jest żywy, zaangażowany i pewny siebie, to jestem zachwycony i pełen wiary, przynajmniej do następnej kolejki. Albo do rzutu karnego, wykorzystanego przez Murphy'ego. Widmo londyńskiej remontady przypominającej tą z końca października majaczyło gdzieś na horyzoncie, ale na szczęście się nie zmaterializowało. Ogromną ku temu szansę miał Okaka, jednak przestrzelił, ufff. Mimo trzech punktów nadal mamy stratę dwóch do Kogutów z meczem rozegranym mniej. Czas nadrobić zaległości, dlatego jutro na CoMS przyjeżdża…

Everton

evDoskonale pamiętamy poprzednie spotkanie obu drużyn. Na Goddison Park po bardzo słabym meczu drużyna Manciniego poległa zasłużenie 0:2(Saha wykorzystał jedenastkę, Pienaar z rzutu roznego), to była pierwsza porażka włoskiego menadżera na ławce trenerskiej City. Z tamtego składu na pewno nie wystąpi dwóch zawodników - Fellaini - Belg ma pół roku z głowy po starciu w derbach Merseyside oraz Donovan, który wrócił do MLS po zakończeniu okresu wypożyczenia. Zdawałoby się, że to spore osłabienia, ale ekipa Moyesa radzi sobie w lidze bardzo dobrze, odniosła świetne zwycięstwa nad czołówką ligi, ucierając nosa United i Chelsea, rozgromiła Hull 5:1, z którym tak bardzo się męczyliśmy(podobnie jak The Blues), a ostatnio zaś – wygrana nad Boltonem 2:0 i remis z Birmingham 2:2(tak na marginesie: w tym drugim spotkaniu na drodze do zgarnięcia trzech punktów skutecznie stanął nasz młody Joe Hart). Forma drużyny z Liverpoolu jest faktycznie godna podziwu, szkoda tylko, że nie potrafili odebrać punktów Tottenhamowi... Mamy się więc kogo obawiać, ponieważ Moyes ma do dyspozycji praktycznie wszystkich zawodników(prócz Senderosa, Fellainiego i Anichebe), czego nie można powiedzieć o Mancinim – brakuje Adebayora, Bridge’a, Petrov i wspomnianego wyżej Lescotta. Aby jednak nie malować Evertonu w barwy drużyny nie do pokonania, dodam, że konsekwentnie nie zwyciężali w trzech ostatnich spotkaniach na wyjeździe.

saha

Po tym, jak Roberto kompletnie mnie zaskoczył delegując jedenastką w ustawieniu, którego się nie spodziewałem z zawodnikami, których miejsce widziałem na ławce, muszę być bardziej powściągliwy w moich przewidywaniach ;-) Krótki epizod de Jonga z Fulham tłumaczę sobie tym, iż Holender bardziej się przyda podczas meczu z Evertonem(inna sprawa, że Vieira zagrał niezłe spotkanie), gdzie spodziewam się go widzieć obok Barry’ego. Ale czy znów zobaczymy całkiem sensowne 4-4-2? Nie wyobrażam sobie jutrzejszego spotkania bez Teveza, Bellamy’ego(walijsko-argentyński duet pokonał Fulham w gruncie rzeczy) i hm, no właśnie? Wright-Phillips czy Adam Johnson? Coś mi mówi, że w wypadku tej pozycji Mancini będzie stosował rotację, raz starszy, raz młodszy Anglik będzie zasuwał na prawej flance. Jeśli nie wyjdziemy w 4-4-2, to ja poproszę Irelanda na boisko, a jak nie od pierwszej minuty, to może chociaż na ostatnie pół godziny? Stevie musi grać! Jeśli włoski menadżer chce być wiarygodny – ostatnio zadeklarował, że ma Irelanda w planach – to musi mu dawać szansę.

W obronie chciałbym doświadczyć jednej zmiany – Zabaletę niech zastąpi Richards. Nie, żeby wszechstronny zawodnik z Argentyny spisywał się źle – bardziej chodzi mi tu o samego Micah, chłopak powinien wystąpić dla dobra swojego i drużyny. W przypadku reszty pozycji do obsadzenia, na 100% zobaczymy to samo ustawienie, co w niedzielę – Garrido, Toure i Kompany. Choć… przy Mancinim jak zauważyliśmy, niczego nie można być tak do końca pewnym.

Po środzie zostanie osiem kolejek, osiem małych finałów, które mają nas zawieść do eliminacji Ligi Mistrzów. Nie możemy sobie pozwolić na straty punktów, musimy zawsze i wszędzie grać o pełną pulę, czy to będzie Tottenham, Wigan, czy Arsenal – nie ma znaczenia. Wprawdzie przy tak niemożliwie wyrównanym poziomie o czwartym miejscu zdecydują dwie-trzy ostatnie kolejki, lecz to nikogo nie upoważnia do odpuszczania najbliższych starć. Wszak gramy o przyszłość tego klubu!

C’MON CITY !

wtorek, 23 marca 2010, angamoss

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: