Blog > Komentarze do wpisu

O tygodniówce Yayi Toure

Manchester City znów wywołuje burzę w światku piłkarskim. O co się rozchodzi? O płacę Yayi Toure, najświeższego nabytku drużyny z Eastlands. Jak podało News of The World – wiem, źródło to średniej jakości i rzadko przeze mnie cytowane – młodszy brat Kolo będzie co tydzień zgarniał największa kasę w EPL. Przed opodatkowaniem ta suma ma wynosić około 220 tysięcy funtów, a po – 50% mniej(kłania się prawo podatkowe obowiązujące na Wyspach od kwietnia tego roku, o którym jakiś czas temu mówiło się, że może zmusić najlepszych graczy do exodusu w kierunkach hiszpańskich, włoskich, czy nawet niemieckich). Wznosi się okrzyki krytykujące „zabijanie futbolu” i kolejnym „kaprysie arabskich właścicieli”. Rodzi to ponawiane od lat postulaty – ograniczcie w końcu płace piłkarzy, nim futbol wpadnie w zapaść finansową. Oczywiście w mniejszym stopniu jest to problem tak bogatego klubu jak City, którego właściciele są w stanie nie tylko zapewnić wielkie wzmocnienia czy wypłacalność pensji, ale też np. być może w najbliższym czasie odkupi od władz Manchesteru Stadion Miejski, co byłoby kontynuacją inwestycji we wschodniej części miasta.

kolo toure, yaya toure

Zrozumcie, że Manchester City pochodzi z innej finansowej planety. Tyczy się to i gaży, i kwot odstępnego za zawodników. Każdy zdaje sobie sprawę, że podbicie ceny transferu w negocjacjach z Cookiem czy Marwoodem nie będzie skwitowana „nie stać nas na to”, tak samo piłkarze mogą domagać się wyższych poborów. Taka jest cena za brak tzw. prestiżu i za zajęcie dopiero piątego miejsca w lidze. United, Liverpool czy Chelsea muszą myśleć o większej dyscyplinie budżetowej(z różnych powodów), Manchester City na obecną chwilę nie, co nie znaczy, że będzie tak zawsze.

Do tego dochodzą inne okoliczności, o których nie można zapominać – Barcelona potrzebuje pieniędzy z transferu Toure najpewniej na sfinansowanie przejścia Fabregasa(chyba wszyscy już mamy dość tej telenoweli), a Valencia wolała sprzedać Silvę na Eastlands, gdyż ma poważne zadłużenie i każde euro się liczy. Nie chcę bawić się w pseudopsychologa i zgadywać, iż za tak zaciekłymi atakami na City stoi zwykła dziecinna zazdrość w stylu „bo on dostał lizaka, a ja nie”. Nie martwcie się – ikony waszych klubów nie zwęszą nagle mamony i nie będą hurtem zgłaszać pretensji do wyższych pensji i grozić odejściem tam, gdzie płacą lepiej. A jeśli tak zrobią i którejś z gwiazd przyjdzie wdziać błękitną koszulkę, to sami siebie zapytajcie, czy faktycznie zasługiwali na miano symboli Waszych klubów.

Jedyny racjonalny argument przeciw wysokim pensjom to sugerowane od dawna salary cap. I powiem szczerze, że nie miałbym nic przeciwko, gdyby takie regulacje zostały wprowadzone bez względu, na jakim poziomie rozgrywek miałoby to mieć miejsce. Że mój klub straci z tego tytułu poważny argumentw drodze na szczyt? Dla mnie to bez znaczenia. I tak będę go kochał, oglądał jego mecze i przeżywał wszystko na tym blogu. Niemniej - zapraszam do dyskusji!

poniedziałek, 05 lipca 2010, angamoss

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/07/05 13:44:20
Ja Ci powiem, że dla mnie płaca dla Toure nie jest szaleństwem, kontrowersją czy przesadą, ale po prostu idiotyzmem. Już dawno pisałem, że żaden gracz nie jest wart nawet 150-200 tysięcy tygodniowo, ale za piłkarza, cóż, nie najwyższych lotów płacić aż tyle? Pomyłka.

Zabijanie futbolu odbywa się gdzie indziej, choć niewykluczone, że uczestniczą w tym także ci sami ludzie zaangażowanie w piłkę od strony finansowej. Salary Cap jak najbardziej wskazane, im szybciej tym lepiej. Inaczej rynek sam się rozleci, bez żadnej kontroli z góry.
-
2010/07/05 13:56:40
W ogóle nie sięgam do kwestii "zasługuje czy nie", bo to zupełnie inna bajka, która zahacza o kondycję futbolu w Europie i o wiele innych kwestii społeczno-gospodarczych(przecież nie płacisz za samego piłkarza).
Zwłaszcza, że praktycznie wszystko co w City ma miejsce, jest o jakieś 20% droższe od typowych cen, płac i tak dalej w klubach takich jak United czy Chelsea. Poza tym, 200 tysięcy robi się małą kwotą, kiedy do ręki dostajesz ledwie połowę z tego. Tak btw, jest jakaś dobra i sensowna propozycja na salary cap? Czy to póki co mrzonki marzących egalitaryzmie?
-
2010/07/05 23:09:00
1. Współczesny piłkarz to jest produkt.
2. Produkt ów składa się z walorów piłkarskich oraz marketingowych.
3. Walory piłkarskie są znane, więc ich nie rozwijam.
4. Walory marketingowe, to cała otoczka, medialność piłkarza, zdolność marketingowa która za tym idzie - im b. medialny tym więcej koszulek z jego nazwiskiem można sprzedać, wymiernie wycenia się również przywiązanie do klubu zawodnika - legendy b. napędzają liczbę kibiców.
5. O ile uważam,że Yaya Toure nie jest wart 180tys Ł na czysto tygodniówki, o tyle uważam, że Gerrard czy Lampard są warci każdego funta ze 150tys. Ł jakie tygodniowo dostają.
6. Płacenie piłkarzowi wysokiej pensji nie psuje rynku. Rynek rządzi się swoimi prawami i jeśli jest to błąd, niewidzialna ręka rynku aka nocny stróż same skarci plc, jakim jest Man City.
7. Zapłacenie takiej tygodniówki tak na marginesie może okazać się db strategią marketingową - przyciągnie potencjalnych sponsorów oraz zachęci piłkarzy do zasilenia szeregów tego klubu.
8. I najważniejsze- nie wiem kto jest wagsem Yaya Toure, ale ja bym nie miała problemu z operowaniem taką kasą. Zapewniam, da się to szybko wydać ;)
-
2010/07/06 00:17:29
1. Chyba nikomu nie trzeba tego tłumaczyć
2. jw.
3. jw.
4. Yaya ma rocznie dostać powyżej 1 mln funtów za koszulki
5. Na czytso Yaya nie dostanie 180, a tylko 110 tysięcy.
6. Masz rację, rynku nie psuje, ale to nie znaczy, że ktoś City za to skarci(nie wiem, co konkretnie masz na myśli), skoro moim zdaniem graja we własnej lidze.
7. Być może, acz sponsorów do City wielkich nie potrzeba w tej chwili
8. No baaa ;-)