Blog > Komentarze do wpisu

Team Derby

Team Derby

Osiem lat temu, w ostatnich derbach na Maine Road The Citizens pokonali znienawidzonego rywala ze Stretford 3:1. Obiekt pamiętający najpierw spadek do ówczesnej Division Two, a potem mozolny powrót do angielskiej elity został po sezonie 02/03 rozebrany. Pożegnanie z najważniejszym dla kibiców City starciem nastąpiło w sposób najgodniejszy areny niegdysiejszej chwały i upadku; zresztą pierwsze derby na CoMS także padły łupem gospodarzy i to w jeszcze lepszym stosunku – 4:1(Fowler, Macken, Sinclair, Wright-Phillips). Aleksowi Fergusonowi przytrafiło się ponieść jeszcze dotkliwszą porażkę: w czwartym, najgorszym sezonie(89/90) na Old Trafford. United wówczas na wyjeździe zostali zmiecieni z powierzchni murawy, tracąc goli pięć, odpowiadając zaledwie jednym. Wspominam tamte spotkania nie tylko z powodu przyjemności, jaką mi to sprawia, ale z jakiegoś niejasnego przeświadczenia, że jutro będę świadkiem zwycięstwa podobnego kalibru. Nie będzie ono tak obfite w gole, ale z uwagi na pozycje w tabeli i aspiracje Manchesteru City wiem, że wygrana da nam znacznie więcej, niż tylko trzy punkty.

Sytuacja Roberto Manciniego na szczęście nie jest już tak nerwowa, jak przed starciem z West Brom – zasłużone 2:0 pozwoliło Włochowi na wzięcie tak bardzo potrzebnego oddechu i odsunięcie od siebie bezpośredniego zagrożenia utraty posady. W drużynie ma do dyspozycji praktycznie wszystkich piłkarzy – poza Balotellim naturalnie, który za swój głupi, acz typowy dla jego niespokojnej natury faul będzie pauzował trzy spotkania. Nie ma kogo żałować moim zdaniem – młody gniewny mógłby derby swoim zachowaniem popsuć, bo formą mimo dwóch goli z WBA imponować nie może. Stąd w ofensywie pewnie zobaczymy co raz lepszego Silvę, Teveza i kogoś z dwójki Milner/Johnson. W środku Mancini nie będzie kombinował(wyjątkowo) i zagrają ci sami, co w niedzielę. Szczególnie ważny będzie de Jong. Jego brak z Wilkami i Lechem był aż nadto widoczny, zwłaszcza w Poznaniu, tam przy wolnym Pacie i nieźle zakręconym Zabalecie polski zespół miał spore pole do popisu i brakowało kogoś, kto ich po prostu skasuje. Jutro United nie mogą na taki luksus liczyć. Jeśli defensywa(typuję czwórką identyczną jak w niedzielę – Boateng, Toure, Kompany, Zaba) pokaże błysk niczym z meczu z Chelsea, wtedy powinno udać się zachować czyste konto po raz drugi z rzędu. Drużyna musi być iście derbowa. Bezlitosna. Pogrubione nazwiska - poza Super Mario - zdecydują o wyniku rywalizacji.

Nasze szanse dodatkową rosną, kiedy spojrzeć na osłabienia czerwonych. O Rooney’u i Owenie wiedzieliśmy od dawna(a więc dwóch strzelców goli w ostatnich minutach poprzednich derbów kolejny raz nam tej przykrości nie sprawi), dziś zaś Guardian napisał o wirusie, jaki zaatakował Stretford. Podobno wśród chorych są Berbatow, Vidić, Scholes(kolejny killer) i Evra. Jednak póki nie ujrzę jutro wieczorem składu obu zespołów, nie uwierzę, że drobnoustroje przywiezione z Turcji faktycznie mają wpływ na wyjściową jedenastkę. Bardziej interesowałbym się stanem zdrowia Naniego i Giggsa, gdyż zwłaszcza bez Portugalczyka siła kreatywna czerwonych wiele traci. Temat nieobecnych zostawiam więc niejako w zawieszeniu – wyjaśnią się same. Czuję, że Pan Gumożuj pogrywa sobie i z rękawa nagle zdrowego Wayne’a wyciągnie…

Biorę oczywiście pod uwagę, że Szkot jeszcze w tym sezonie nie przegrał, ale powiedzieć, że jego zespół prezentuje się znakomicie – to gruba przesada. W ostatnich kolejkach punktowano czerwonym grę na pół gwizdka, brak agresywności, proste błędy w rozegraniu i destrukcji, nawet van der Saar ostatnio miewa gorsze dni. Przewidzieć, czy te słabości się uaktywnią jutro potrafi tylko jasnowidz, mi się wydaje, że nie ma powodów, aby liczyć na taryfę ulgową. Derby to derby, ich wymowa od startu ery szejków zmieniła się diametralnie, jutro możemy być świadkami niekoniecznie najważniejszego spotkania sezonu, ale – rywalizacji miedzy pretendentami do pudła, a nawet do mistrzostwa.

Poprzednie ligowe derby zapowiadałem dość buńczucznie – Wyzwanie United rzucone tak ów tytuł brzmiał – i wtedy po świetnej formie zespołu Roberto byłem bliski przed pierwszym gwizdkiem uwierzyć, że już wygraliśmy. Czerwoni skarcili mnie w swoim stylu, w ostatniej minucie meczu.

Trzeci raz w sezonie.

To samo może powiedzieć Mick MacCarthy, który przegrał w końcowych fragmentach dwa spotkania z United w przeciągu półtorej tygodnia. Tej siły czerwonych obawiam się najmocniej. Nazwałbym ją „mimo wszystko”(brzmi jak tytuł tandetnego serialu, ale trudno). Kłopot z Rooney’em? Lekarstwem wygrane z Bursasporem i Stoke. Kłopoty kadrowe? Dwa zwycięstwa wydarte Wilkom tuż przed końcowym gwizdkiem, a to tylko przykłady z obecnej kampanii. Nie ma to antidotum, próżne wizyty u lekarza. 100 minut koncentracji może zawieść. Ale ja ufam Roberto.

Hark now hear
The City Sing
United ran away
And we will fight for ever more
Because of Derby Day!

Na koniec odrobina humoru rodem ze Stretford End. Moja słabość do animacji niczym z osmiobitowców jak widać nie zna granic ;-)

PS 2 Kluczowe pojedynki derbów wg Daily Mail. Zgadzacie się?

PS 3 No i pytanie najważniejsze: Kto wygra?!

środa, 10 listopada 2010, angamoss

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/10 17:16:57
Manchester United, najlepiej zapewnić sobie zwycięstwo w 90+.