|
Blog > Komentarze do wpisu
Roberto Mancini menadżerem miesiącaWiadomość to świeża i bardzo zaskakująca, bo jakoś nigdy nie myślałem o Manchesterze City jako o klubie pretendującym do wyróżnień - niemniej włoski szkoleniowiec The Citizens został wybrany najlepszym menadżerem ligi za miesiąc grudzień! Naturalnie nagroda nie obejmuje spotkań styczniowych, a więc tych słabszych w wykonaniu The Citizens, tj. z Blackpool i Arsenalem, choć jak na gorsze dni zwycięstwo z rewelacją ligi i remis na bardzo trudnym wyjeździe brzmią co najmniej zadowalająco.
Patrząc jednak na sytuację trzeźwym okiem, grudzień istotnie był dla Manciniego i klubu okresem sukcesów, nie tylko czysto sportowych - wszak udało się odwieść(na razie abstrahując od tego, na jak długo) Carlosa Teveza od szalonej próby odejścia z Eastlands, ponadto pod koniec grudnia doszło do najważniejszych rozmów w sprawie przejścia Edina Dżeko(wróble ćwierkają, że Bośniak już przeszedł testy medyczne i za chwilę zamelduje się u nas z numerem 10 na plecach). Zaś na boiskach rezultaty, których nikt by się chyba nie powstydził – począwszy miesiąc od przypieczętowania awansu do dalszej fazy Ligi Europy(3:0 z Salzburgiem), a skończywszy go na komfortowym odprawieniu Aston Villi(4:0). Ogółem w lidze cztery zwycięstwa na pięć spotkań, plus remis i zwycięstwo w LE. Krótkie uzasadnienie wyboru Manciniego brzmi następująco(i bardzo sensownie), aczkolwiek nie zapominam, iż nie wszystkie ekipy miały okazję powalczyć o nagrodę dla swoich szkoleniowców(tacy United na przykład zagrali o dwa mecze mniej z powodu zimy):
Nieprzypadkowa jest zależność owej nagrody od terminarza, jaki mieli do rozegrania The Citizens. Wystarczyłoby, aby wszechmocny komputer wylosował nam na grudzień powiedzmy dwie ekipy z najwyższej półki – niech będą United i Tottenham – i tytuł Manager of The month przypadły komu innemu. Nie jest żadną tajemnicą, iż Roberto ma problemy ze ogrywaniem najlepszych zespołów angielskich. W tym sezonie Manchester City strzelił rywalom do tytuły zaledwie jednego gola(Tevez z Chelsea), który i tak stanowi wysoki procent wykorzystanych sytuacji, jakie udało się piłkarzom City w tych spotkaniach wykreować. Analizując cały okres rządów Manciniego, można się mocno zdziwić – Włoch poza rozbiciem Chelsea 4:2 na Stamford rok temu nie wygrał żadnego spotkania z United (0:1, 0:0), Arsenalem(0:0, 0:3, 0:0) i Tottenhamem(0:1, 0:0), co jeszcze gorsze – nie zdobył przeciwko nim choćby jednej małej bramki(mówimy oczywiście o lidze)! A szans – jak już wspomniałem – Manchester City stwarzał sobie zatrważająco niewiele.
Przedwczorajsze starcie z Arsenalem to właśnie jedno z takich spotkań, a właściwie, jedno z dwóch typów, jakie Manchester City gra pod batutą Manciniego. Jeden ze stylów - defensywnie skuteczny, gwarantujący bezpieczeństwo na tyłach widzieliśmy z Chelsea i United, za to ten drugi właśnie w środę oraz na WHL podczas inauguracji sezonu. Co charakteryzuje to podejście? Ano bardzo niepewną obrona, co widać na poniższych obrazkach, pierwsza akcja meczu na Emirates(klik aby powiększyć):
Szczególnie szokująca jest druga faza - pięciu(!) Kanonierów i zaledwie dwóch graczy City. A mimo to, dzięki największej bolączce Arsenalu, tj. skuteczności, gol nie pada. Ale dominacja gospodarzy nie podlegała większej dyskusji, gdyż angażowali znacznie więcej zawodników w ataki i byli tym względem elastyczniejsi, dzięki czemu łatwiej prowadzili spotkanie na połowie City. To samo widać było na Whtie Hart Lane(różnica polega na tym, że Koguty więcej grały, jakkolwiek to brzmi, skrzydłami;-)), gdzie przeciwnik także ułożył sobie Błękitnych pod własny plan, choć zapomniał o tym, że jednak wypadałoby do bramki Harta trafić. Inaczej mówiąc – jeśli Manchesterowi City przyjdzie się bronić przed atakami zespołu w formie(bądź z indywidualnościami takimi jak Bale), to po pierwsze, limit szczęścia niezrozumiale wzrasta, po drugie, niezła defensywa(wciąż najlepsza w lidze!) zaczyna tracić głowę(sytuacja Van Perskiego kiedy trafił w słupek) i tym bardziej nie ma mowy o zmasowanej ofensywie(rośnie liczba niewymuszonych błędów), a na samym Tevezie trudno polegać non stop. Kiedy jednak rywal nie kwapi się aż tak bardzo do natarcia, jak United czy Chelsea(bądź brak im konkretnych rozwiązań), to zwarty, nie do sforsowania mur obronny tylko podkreśla, jak dobrze Mancini wpoił podopiecznym arkana zasady „first not to loose”. Jakie będą rezultaty, kiedy słupki i Joe Hart przestaną sprzyjać? Obyśmy nigdy nie musieli się o tym przekonywać. W każdym razie, remisy nie są aż tak tragicznym rozwiązaniem, jeśli myślimy o miejscach 2.-4. Mistrzostwo wymaga jednak czegoś więcej – zeszłosezonowy fatalny bilans Arsenalu z czołówką to negatywny przykład doskonały – nieludzkich wyników bez względu na okoliczności. Następnym trudnym rywalem Manciniego będzie Alex Ferguson, 12 lutego. Do tego dnia Roberto musi uczynić swoją całkiem niezłą strategię gotową na wielkich przeciwników, bo z walki o mistrza mogą pozostać strzępy marzeń. piątek, 07 stycznia 2011, angamoss
TrackBack
Komentarze
futbol-expert
2011/01/08 00:01:20
Citizens są silni, bez dwóch zdań. Ale jakoś tak nie może do mnie dotrzeć, żeby to był zespół zdolny do walki o tytuł. Nie, żebym coś miał - nawet kiedyś, jak Deyna grał - kibicowałem im bardzo. Ale chyba jeszcze nie w tym sezonie - w Anglii jest ogromna konkurencja. Najszersza w Europie na tym poziomie
2011/01/08 16:41:47
Obecny sezon to kompletna niewiadoma i dopiero po derbach Manchesteru w lutym będę pewniejszy co do naszych celów na tę kampanię. Osobiście nie pogardzę 3-4 lokatą z wygraną jednego trofeum, LE albo Pucharu Anglii. I to chyba realne marzenia(jeśli można się tak wyrazić:)) prawdę powiedziawszy.
Choć bardziej będzie mnie cieszyć przypieczętowanie końca big4. Wypad Liverpoolu i dołek Chelsea, w skutek czego o mistrza walczy pięć drużyn, bardzo mi pasuje, bo jest czym się ekscytować, nie to co w Hiszpanii na przykład. A co do tego, że taka sytuacja nie może do Ciebie dotrzeć - spokojnie, to minie :D Skok mimo wszystko nie jest aż tak gwałtowny ;-) 2011/01/09 00:39:08
Twoja bloga poszła fajna. Czytałam i jest fajny. Ale może zajrzysz na moja? Student i piłka - kocham Polska :). Ale Nippon w sercu też. Wejdź i daj comments. Pozdro :)
2011/01/09 00:40:04
Twoja bloga poszła fajna. Czytałam i jest fajny. Ale może zajrzysz na moja? Student i piłka - kocham Polska :). Ale Nippon w sercu też. Wejdź i daj comments. Pozdro :)
|
|