|
Blog > Komentarze do wpisu
Zacząć wyścig o tytuł od nowaPierwsze takie derby w historii Premiership. Rok temu stawką starć City-United był finał Carling Cup i ewentualne pozbawienie czerwonych szans na tytuł już w kwietniu. Tym razem jest inaczej - Manchester City realnie uczestniczy w walce o mistrzostwo kraju. Można wciąż powtarzać, że nie jest jeszcze drużyną z prawdziwego zdarzenia i nie potrafi wygrywać spotkań, w których piłka bardziej zdaje się przeszkadzać, a obrona rywali przypomina mobilny betonowy autobus. Tabela jednak nie kłamie - trzecie miejsce i pięć(maksymalnie osiem) punktów straty do lidera nie są dziełem przypadku. Zwycięstwo pozwoli na rozpoczęcie walki o tytuł niejako od nowa(za dwa zespoły oprócz nas też na to liczą). Ale gramy z ekipą niepokonaną u siebie i na tyle bezczelną, iż nawet nie dają sobie strzelić gola w pierwszej połowie na OT od kwietnia zeszłego roku. A nie ma co ukrywać, iż bramki strzelone w początkowych fazach spotkań wielokrotnie decydowały o rezultacie meczów The Citizens. Niestety, w sobotnim planie Roberto nie ma zbyt wiele miejsca na odważne posunięcia. Wyniki nie kłamią, styl również - zdobycie gola na OT będzie sporym osiągnięciem. Jest jednak taki facet w naszym zespole, na którego można liczyć w tej materii. Cholerny narkotyk. Jednak jak większość zainteresowanych spodziewam się powtórki z rozrywki i nudnego(derby nigdy nie są nudne) remisu 0:0. Taktyka Manciniego irytuje, ale ma swoje uzasadnienia - The Citizens mają wielkie problemy, gdy rywal pierwszy obejmuje prowadzenie. Nie potrafimy wówczas skutecznie odbić się i dogonić rywala. Frustrujące, lecz prawdziwe, stąd ostrożność bardzo wskazana. Nie ma się co podniecać faktem, iż w zeszły weekend United odnieśli pierwszą porażkę w sezonie - z ich wyjazdową grą to musiało w końcu nastąpić i dobrze, że uczynił to Mick McCarthy, który pod koniec lat 80' występował... w Manchesterze City(tak dopiero teraz to odkryłem). Wiemy(?) już, iż nie zagra de Jong, Richards wypadł ze składu, United przed wszystkim brakować będzie Ferdinanda(zastąpi go Smalling) i Hernandeza(dopiero co wrócił z bezsensownego zgrupowania swojej kadry; jak dobrze, że Dżeko nie musiał lecieć). Nie spodziewam się znów Kolarowa na lewym skrzydle(aczkolwiek już przeczuwam braki w bocznych sektorach), prędzej zobaczymy harującego Milnera. Nie stracić gola, nie stracić, a będzie dobrze, choć bez Nigela... Na marginesie: ktoś słusznie zauważył, iż dokładnie 56 lat temu(czasy Dona Reviego) The Citizens pokonali czerwonych na ich stadionie aż 5:0! No, historio, mogłabyś się choć raz powtórzyć... Dobra, dość tego pisania. Będzie się działo, do meczu ledwie godzina. sobota, 12 lutego 2011, angamoss
TrackBack
|
|