|
Blog > Komentarze do wpisu
Skorzystać z prezentów i ograć SunderlandLondyn zrobił nam wczoraj wielką przysługę. Chelsea, Arsenal i Tottenham solidarnie zremisowały swoje mecze, co stawia Manchester City w bardzo dobrej pozycji przed dzisiejszym starciem z Sunderlandem. Szczególnie ważny remis Kogutów, oznaczający czwarty mecz bez zwycięstwa i trzeci podział punktów z rzędu(a Wigan, mówiąc szczerze, mogło nawet wygrać). Co do dwóch pozostałych rywali o Ligę Mistrzów, to jeśli uda się ugrać 3 punkty City, to wyścig znów nabierze rumieńców. Oby tylko nie doszło do powtórki z rozrywki i decydującego meczu z Tottenhamem o czwartą lokatę jak przed rokiem. Przełożone spotkanie wpada tym razem między 36. a 37. kolejką Premiership.
Nie ukrywam, iż po porażce z Chelsea zgasło we mnie sporo optymizmu. Odpadnięcie z Ligi Europy, przegrane derby, paskudne występy z Wigan i Fulham oraz minimalna, nieefektywna taktyka na Stamford Bridge plus nieskuteczny Tevez to obraz dość przygnębiający. A przerwa reprezentacyjna robi swoje i nie wiem, czego się po The Citizens spodziewać. Popisu niemocy strzeleckiej jak z Blackburn czy Birmingham? Szybkiego gola jak z Boltonem i Newcastle? Albo piłkarze znów przejdą obok meczu, licząc na tunel pod Al-Habsim czy rzut karny? W pewnym sensie dobrze, że w trakcie zmagań będę na Rosevelta kibicował Górnikowi... Chciałoby się, aby ten sezon już się zakończył. Wracają Tevez i Johnson(ten drugi ponoć jeszcze nie jest gotów na 100%). Poza kadrą Boateng, który być może będzie do dyspozycji Manciniego dopiero w maju, co na dobrą sprawę kończy przeciętny pierwszy sezon Niemca w Manchesterze City. Kontuzję w meczu U-21 złapał Richards(jeszcze kilka takich wypadków i naprawdę przestanę lubić piłkę reprezentacyjną...) i z prawych obrońców pozostał nam Pablo Zabaleta. Ojciec Argentynczyka na szczęścia wraca do zdrowia po wypadku i Pablo może skupić się na piłce. Było tak jeszcze trzy dni temu, niestety stan Zabalety seniora pogorszył się i piłkarz odwołał lot do Manchesteru. Poza nim awaryjnie na tej pozycji grał już Boyata, a w ostateczności jest Recee Wabara, wciąż wypatrujący swojego debiutu w Premiership. Na kogo postawi Mancini? Obstawiam, że będzie to Belg, w którego doświadczenie Roberto inwestuje już od ponad roku. Najnowsza historia pojedynków obu klubów obfituje w emocje: pamiętamy wszak ostatnie dwie wizyty na Stadium of Light, tę najbliższą - fatalne pudło Teveza i gol Benta z karnego w samej końcówce, czy to starcie z zeszłego sezonu, gdzie remis pięknym strzałem w okienko zapewnił nam... kibic Sunderlandu, Adam Johnson. Podobnie na CoMS w grudniu 2009, kiedy padło pamiętne 4:3, a Mark Hughes pożegnał się z Eastlands. A co by sięgnąć do wydarzeń z minionego wieku, przypomnę sezon 1990/1991. 39 tysięcy ludzi na Maine Road, Sunderland broni się przed spadkiem, ale przegrywając z City 2:3 opuszczają angielską ekstraklasę. Co znaczące, dwa gole dla gospodarzy zdobył Nail Quinn, późniejszy zawodnik ekipy z SoL, a obecnie - prezes tegoż klubu.
niedziela, 03 kwietnia 2011, angamoss
TrackBack
|
|