Blog > Komentarze do wpisu

Koniec Cooka oraz przed Wigan

Nudna niczym doping kibiców na PGE Arenie przerwa reprezentacyjna dobiegła końca i wreszcie możemy wrócić do sensowniejszej piłki klubowej. Na Eastlands tematem numer jeden jest jedna nie sobotnie starcie z Wigan, ale dochodzenie w sprawie dyrektora wykonawczego Garry'ego Cooka, który około roku temu prawdopodobnie wysłał obraźliwego maila matce Neduma Onouhy, w którym drwił z jej walki z rakiem(pani Onouha jest również agentem piłkarza). Rewelacje wyszły całkiem niedawno, Cook przeprosił, ale to nie zapobiegło wszczęciu postępowanie przez klub w tej sprawie. Mocno śmierdzącej i łatwej do rozstrzygnięcia, dodajmy. Decyzja już zapadła - Garry Cook zrezygnował z pełnionej funkcji i nie jest już pracownikiem Manchesteru City.

Takie rozwiązanie od jakiegoś czasu sugerował ton prasowych wypowiedzi w Anglii: przewinienie jest poważne i może oznaczać początek końca Cooka w Manchesterze City. Nie ma co ukrywać - wielu, w tym i ja, czekało na zwolnienie Cooka z powodu licznych wpadek i błędnych decyzji. Pomijam przyjęcie Uwe Roslera w poczet legend Manchesteru United, chodzi mi bardziej o np. styl w którym sprzedano Richarda Dunne'a, czy zwolniono Marka Hughesa(pamiętna konferencja prasowa, na której Cook, delikatnie mówiąc, nie wyszedł najkorzystniej) oraz o idiotycznych ofertach za Kakę, Buffona, czy starania o Gago(działacze Realu byli ponoć zniesmaczeni przygotowaniem Cooka do transferu). Oczywiście, można go bronić tym, iż zawsze wykazywał się wielką determinacją(czasem wręcz biznesową agresją, która pozwoliła znacząco podnieść przychody City) w dążeniu do celu, jakim wciąż jest uczynienie z Manchesteru City piłkarskiego mocarstwa. Jeśli do momentu wypłynięcia całej historii szejkowie nie podziękowali mu za pracę, to istotnie sukcesy na jego koncie były co najmniej zadowalające. Co zmienił więc mail do pani Onuohy? Przebrała się miarka, po prostu.

Cała sytuacja z "żartem" jakiegoś pracownika była od początku mocno wątpliwa. Wysłanie maila rozumiem, ale to oznacza, iż ktoś - pracownik(sprzątaczka? Gość od kablówki?) Manchesteru City! - bez kłopotu wchodził na pocztę jednej z ważniejszych osób w klubie i regularnie ją przeglądał(świadczą o tym cytaty). A więc teoretycznie Cook nie zabezpieczał jakoś specjalnie swojej skrzynki, narażając klub na wyciek istotnych/poufnych informacji. To już chyba lepiej żeby się okazało(confess Garry, confess! jakby to powiedział kardynał z hiszpańskiej inkwizycji), iż jest po prostu chamem i pomylił adresata, serio. Z każdej strony i tak stracił wiarygodność. A konflikty(?) z Tevezem(to oczywiście tylko domysły) czy Mancinim(opieszałe transfery) mogły ten stan rzeczy jeszcze pogłębić. No i same zasłanianie się 'kimś innym' swoje zrobiło. Dymisja(rezygnacja) wydawała się w zasadzie nieunikniona.

Życie po Cooku? Garry miał swoją wizję Manchesteru City. realizował ją w iście amerykańskim stylu z rozmachem na jaki pozwalały mu arabskie pieniądze. Popełniał błędy, mówił głupoty i na sam koniec zachował się idiotycznie, ale coś po sobie pozostawił. Czy następca podniesie jego wizję? A może na Eastlands zawita rozsądek i nieco mozolniejsze budowanie piłkarskiej potęgi? Z Financial Fair Play będzie to łatwiejsze. Jak rozegrają się personalia w najbliższym czasie, zobaczymy. Oby było w tym mniej polityki, a więcej piłki nożnej i pożytku dla Manchesteru City.

Wigan AthleticSobotnie spotkanie z Wigan określiłbym miałem najtrudniejszego do tej pory dla obu klubów, z różnych powodów naturalnie. Do podopiecznych Roberto Martineza uśmiechnął się komputer losujący i w pierwszych trzech kolejkach na rywali wybrał beniaminków Premier League. Zwycięstwo i dwa remisy to całkiem niezły start jak na zespół, który rzutem na taśmę uratował ligowy byt w zeszłym sezonie. Przyjeżdżają na Etihad z pozycji outsiderów, choć w ostatnich dwóch starciach sprawili Manciniemu sporo kłopotów. W marcu zeszłego roku Tevez cudem ustrzelił hat-tricka, a w sezonie 2010/2011 gdyby Silva nie odnalazł sekretnego tunelu pod Al Habsim męczarniom z The Latics nie byłoby końca. Co z tego, że przegrali cztery ostatnie mecze z City? Jutro będą starali się uprzykrzać życie Błękitnym jak tylko się da i zafundują konkretny sprawdzian z cierpliwości oraz rozbijania solidnego muru. W ofensywie też nie będą bierni - Rodallega, Moses, di Santo pokazali fajny futbol z QPR i nie można ich tak po prostu zlekceważyć, jednak nie jesteśmy Swansea, QPR czy Norwich, stąd spodziewam się dominacji piłkarzy Manciniego przez większość spotkania. Najistotniejszą kwestią będzie owa cierpliwość - Martinez 'zamknie' grę starając się mieć 10-11 piłkarz za linią piłki, a to utrudni ruch naszym formacjom ofensywnym i trzeba będzie sporo się napracować, aby uniknąć niespodzianki. Zapowiada się więc interesująca walka o trzy punkty i zakończenie serii siedmiu meczów bez porażki Wigan ;-)

Ze składu City wypadnie prawdopodobnie Barry oraz de Jong(nagle zakontraktowanie Hargreavesa nie wygląda tak bezpodstawnie). Złamana kość dłoni Nasriego podobno nie jest problemem i powinniśmy zobaczyć Francuza po raz pierwszy na Eastlands, to samo tyczy się urazu Richardsa, jakiego nabawił się na zgrupowaniu reprezentacji. Jaki skład desygnuje Mancini? Ano ma w pamięci zbliżający się wielkimi krokami debiut w Lidze Mistrzów z Napoli i pewnie zobaczymy jakiś miks - czyżby Balotelli miał w końcu zagrać od pierwszej minuty? W każdym razie jest z czego wybierać. C'mon City!

piątek, 09 września 2011, angamoss

TrackBack
TrackBack URL wpisu: