Blog > Komentarze do wpisu

Przyznajcie się

Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 1:2(1:0)

Nakoulma (k.) 14 - Szyndrowski 60, Piech 78.

Górnik: Skorupski - Bemben(Olkowski 83), Danch, Banaś, Marciniak - Mączyński, Pazdan, Przybylski, Nakoulma, Kwiek(Jończyk 83) - Milik(Zahorski 64).

Ruch: Pesković - Burliga, Grodzicki, Stawarczyk, Szyndrowski – Grzyb(Janoszka 55), Malinowski, Straka, Zieńczuk – Piech(Abbot 76), Jankowski(Lisowski 90).

Przyznajcie się, drodzy kibice Górnika: większość z Was po pierwszej połowie Wielkich Derbów była zdania, iż biało-niebiesko-czerwoni wreszcie walczą i jest spora szansa, że nie będziecie musieli się za nich wstydzić. I oczywiście, z tyłu waszych głów jednocześnie głos rozsądku przypominał o meczach ze Śląskiem, Lechią, ŁKSem, Cracovią, w których Górnikom umiejętności piłkarskich wystarczyło na godzinę. Jakie wówczas padały końcowe wyniki, pamiętaliście. I przyszło Wam znów przełknąć gorzką i grubą pigułę.

Przyznajcie więc, że po ostatnim gwizdku poczuliście się tą pierwszą połową oszukani. Bo dano Wam nadzieję podobną do placu budowy wokół murawy. Zresztą i w sens budowania czegokolwiek wokół Górnika pewnie zwątpiliście. Przecież widmo strefy spadkowej jest już bardzo wyraźne.

Przyznajcie się piłkarzyki, że to konflikt z trenerem Nawałką sprawił, iż rozegraliście żałosny sparing zamiast najważniejszego meczu w sezonie na Roosevelta. Przyznajcie się, gdyż tylko ta okoliczność pozwoli uwierzyć w to, iż możecie po zmianie trenera utrzymać klub przed spadkiem. Nawet jeśli się to uda, to i tak nie wybaczę wam piątkowej porażki. Można walczyć i przegrać, ale oddać Ruchowi piłkę i czekać aż spokojnie wyjdzie sobie na prowadzenie nie wolno, choćbyście nie otrzymywali wypłat od stycznia. Miejcie honor i przyznajcie, że coś jest na rzeczy. I zacznijcie odrabiać te cholerne punkty.

Podobny apel do Adama Nawałki. Czas odejść. Kiedy trener traci kontrolę nad szatnią(tu już nawet nie chodzi o błędy taktycznie, przygotowanie fizyczne czy wątpliwą selekcję) i zawodnicy, choć nie grają dla Adama Nawałki czy kogokolwiek innego, szkodzą swoimi występami interesom klubu, to jest moment w których trzeba dokonać radykalnych zmian. Powtarzane do znudzenia slogany o „wyciąganiu wniosków” i „jeszcze bardziej wytężonej pracy na treningach” proszę zabrać ze sobą do Krakowa, albo wyrzucić do kosza. Żadne poganianie biczem nie uratuje atmosfery w zespole(w klubie?), albowiem ta jest najzwyczajniej fatalna. Potrzeba nowego rozdania na Roosevelta. I tak samo jak Adam Nawałka był autorem takowego w 2009 roku po zwolnieniu Komornickiego, tak teraz jego następca będzie walczył o ligowy byt w Zabrzu. I powinien rozpocząć swą misję już od „poniedziałku”, a nie od stycznia.

Przyznać do winy powinny również władze Górnika. Strategia po sprzedaży Jeża i Sikorskiego pod polskobrzmiącym tytułem „jakoś to będzie” nie wypaliła, delikatnie rzecz ujmując. Bez odważnych i sensownych decyzji nie ma co marzyć o wyprowadzeniu klubu z kryzysu, w jakim tkwi od kilku tygodni. Nie lubię wzywać do ścinania głów, ale pewien układ na R81 przestał funkcjonować i trzeba wymienić jego elementy, z głównym mechanizmem włącznie. Czekać na zwrot w moim odczuciu nie mam już sensu.

I na koniec przyznam się sam. Jeśli w najbliższym czasie nie zobaczę choćby promyka nadziei i kilku punktów więcej na koncie zabrzan, to uwierzę w powtórną degradację. A to miał być spokojny sezon bez dramatów, bez rewelacji... Dopóki jednak piłkarze Nawałki(?) będą dopuszczać do sytuacji, w której rywal może zdobyć pięć goli w 10 minut, nie widzę powodów, aby dopuścić do siebie odrobinę kibicowskiego spokoju.

 

 

poniedziałek, 24 października 2011, angamoss

TrackBack
TrackBack URL wpisu: