|
Blog > Komentarze do wpisu
Na co stać Arsenal?Czarnowidztwo nad losem zespołu Arsene’a Wengera to ostatnimi czasy bardzo popularne zjawisko. Z sezonu na sezon co raz większa grupa kibiców i dziennikarzy wieszczy rychłe piłkarskie załamanie Kanonierów i natychmiastową(niemal permanentną!) eksmisję z topowych zespołów Premiership. Arsenal jednak tylko połowicznie spełnił oczekiwania fachowców – od sześciu i pół roku nie zdobył trofeum, a po ostatniej, bolesnej porażce na tym polu(finał Carling Cup z Birmingham), ligowa forma AFC prezentowała się wprost tragicznie, aż po jeszcze gorszy epilog na Old Trafford. Wenger rozpoczął sezon na nowo, wreszcie sięgnął do portfela, a eksplodujący(nie pierwszy raz oczywiście) niczym supernowa talent strzelecki Robina van Persiego dał odczuć, iż w Islington wiele sprawa wraca na swój prawidłowy tor.
Trochę to jednak mydlenie oczu. Moim zdaniem, Arsene nie ustrzegł się masy błędów, głownie za sprawą zaklinania rzeczywistości. Prawdopodobnie gdybym był kibicem Arsenalu, stałbym po stronie przeciwników Francuza. Darujmy sobie z miejsca dyskusję, czy zajmowałbym się Kanonierami przed The Invincibles, czy po – w moim odczuciu 4, 5 lat to okres na tyle w piłce znaczący, iż aura niegdysiejszego zwycięzcy dłużej chronić Wengera nie powinna i konstruktywna krytyka jest jak najbardziej na miejscu. Arsenal, w pojmowaniu jego własnych zwolenników, ma wygrywać trofea, gdyż ma to we krwi, a rezygnacja z walki w ogóle nie wchodzi w rachubę. Kadrowy upadek Arsenal doświadczył z Manchesterem United, gdy pozbawiony kilku podstawowych graczy skompromitował się na całego. Sporo w tym winy samego Wengera, który do końca nie chciał zaakceptować faktu, iż część piłkarzy najnormalniej w świecie wypowiada mu posłuszeństwo – Fabregas, Nasri, Clichy, a mimo to Arsene(zarząd?) nie był gotowy wydać odpowiedniej kwoty zaraz(a nawet wcześniej) po tym, jak wspomniani piłkarze odeszli. Tak na marginesie – lepszy w tej chwili Arteta, dla którego gra z armatą na piersi jest nobilitacją i sporym awansem sportowym, niż zblazowany Cesc, uważający Arsenal jednak za drugi, nie pierwszy klub w swoim sercu. Co do wspomnianych Francuzów – ich transfery do City musiały wielu uzmysłowić brutalną prawdę – wprawdzie Arsenal to wciąż świetna firma i wciąż liczy się w czołówce Premier League, ale jeśli piłkarze odchodzą na Eastlands w poszukiwaniu triumfów, to jest to policzek(ostatnie ostrzeżenie?) wymierzony Kanonierom. Pal licho pieniądze – możecie drodzy fani AFC powtarzać, iż do City idzie się tylko po kasę, ale fakty są takie, że pragnienie zwycięstw w ekipie Manciniego jest w tej chwili wyższe niż u Wengera. Tego samego Wengera, który śmiał wam powiedzieć, iż powinniście być zadowoleni, bo wasz ukochany klub co roku gra w Lidze Mistrzów. A te słowa mogłyby wyjść z ust, z całym szacunkiem, Harry’ego Redknappa… Na początku sezonu(tj. do końca okienka transferowego) byłem absolutnie przekonany, iż Arsene'a dla dobra klubu trzeba zwolnić i zacząć zapisywać nową kartę historii. Mam wrażenie, u wielu kibiców brakuje odwagi, aby spojrzeć na AFC bez Wengera. Spojrzeć na swój ukochany klub, który zdecydowanie podejmuje kroki, aby odzyskać blask trofeów w gablocie, a nie wspominać dawne zwycięstwa i z kwaśną miną cieszyć się, iż piłkarze wychowywani przez Francuza osiągają znaczące sukcesy gdzie indziej. Spotykamy się jednak w nieco innym kontekście – Arsenal wraca do gry, choć nie jestem pewny, o co. Mistrzostwo? Ligę Mistrzów? Przejściowy(?) sezon na Emirates mimo wszystko nie może obejść się bez aktywnej walki o wszystko, co możliwe. Widzieliśmy to podczas Carling Cup, kiedy to rezerwowi Wengera dali naprawdę dobry występ i zwycięstwo The Citizens nie było łatwe, ani bardzo zasłużone. Przegnali nawet upiory ze spotkań z Wigan i wrzucili pięć goli Chelsea na Stamford, co wywołuje u mnie pewne oznaki zazdrości :) Podobnej agresywności spodziewam się jutro, mniej zaś będzie szachów, które pamiętamy z pierwszej ligowej porażki Błękitnych. To przecież starcie szczytów moralności w futbolu z jego największym złem, czyli pieniędzmi ;-) W City zabraknie Clichy’ego i Kolarowa, na szczęście wraca Richards, lewą obronę zajmie zaś Zabaleta. Osobiście wolałbym zobaczyć w pomocy Milnera zamiast Nasriego – Samir dostał ostra szkołę na Emirates podczas Pucharu Ligi i wydaje się niegotowy na kolejne takie starcie. Kto w ataku? Mario jest bardzo pewnym punktem drużyny, gdy gramy u siebie i to chyba na niego, nie na Dżeko, Mancini postawi. Szczególną uwagę zwróciłbym na asekurację Pablo, na którego grać będzie Walcott – najczęściej asystujący van Persiemu, a wiadomo, że defensywa City do najszczelniejszych ostatnio nie nalezy. Interesująco będzie wyglądać walka w środkowej strefie – Ramsey, Arteta i Song przeciwko Yayi, Barry’emu i Milnerowi(szkoda, że co raz częściej brakuje miejsca dla de Jonga…). Czy czeka nas kolejny niesamowity mecz najlepszych zespołów ligi? Jakkolwiek ofensywy zwrot Manciniego bardzo mi się podoba, tak mam nadzieję na nieco ostrożniejsze podejście, bo przegrać tego spotkania po prostu nie wolno. sobota, 17 grudnia 2011, angamoss
TrackBack
Komentarze
Gość: ja, ikar.prz.edu.pl
2011/12/17 18:53:05
Trochę głupoty wypisujesz ale rozumiem że to Twoje zdanie i Twoje przemyślenia.
2011/12/17 19:40:03
Moim zdaniem Arsenal nie ma czego szukac w Manchesterze, Chelsea tez nie miala co szukac do czasu czerownej kartki, Amn City gra teraz prostu najlepsza pilke w Anglii.
2011/12/17 23:00:44
@ja, ikar.prz.edu.pl
Na taką odpowiedź liczyłem. Możesz dokładniej powiedzieć, gdzie wypisuję głupoty? W ten sposób lepiej będzie prowadzić dyskusję :) @gall87rathiel A moim zdaniem Arsenal ma sporo argumentów, aby z Etihad zagarnąć 3 pkt. Ich agresywny pressing i RvP mogą sprawić, że Twoje zdanie straci jakąkolwiek moc. I mówię to jako kibic City :)
Gość: Win, z08-10.opera-mini.net
2011/12/18 00:11:28
mysle ze co do Wengera to sprawa lezy glebiej. Moim zdaniem to co teraz w kazdym aspekcie pokazuje Arsenal jest wspolna filozofia wielu osob z zarzadu Arsenalu. To klub ktory bazujac na swojej marce moze zyc trybem podobnym do tzw. sredniakow. Tzn z niskim nakladem funduszy, osiagajac przy tym ponad przecietne wyniki. Dla tego moim zdaniem to trener ktory przy budzecie jakim dysponuja czolowe kluby europy nie osiagnie juz nic, bo moim zdaniem liczyc na to ze szalenstwo pieniadza sie skonczy nie ma co :)
co do ataku City to chcialbym zobaczyc Dzeko i Aguero bo moim zdaniem wspolpraca tych dwoch panow wyglada o wiele lepiej.
Gość: Win, z08-10.opera-mini.net
2011/12/18 00:18:27
sorry za powtorzenia i skladnie ale pisalem z komorki :p
2011/12/18 10:56:56
Na co stać Arsenal? Dobre pytanie. Uważam, że w meczu przeciwko Petr... yyy City ;) mogą ugrać dobry wynik i nie stoją na straconej pozycji. Oczywiście City są mocnym faworytem w dzisiejszym meczu, ale nie skreślałbym Arsenalu. Najbardziej martwi mnie obsada prawej obrony, przy kontuzjowanych Sagnii i Jenkinsonie i kontuzjach lewych obrońców jesteśmy zmuszeni grać czterema CB (jak Stoke ;P) i na prawej stronie musi z konieczności grać największy sabotażysta ostanich kilku miesięcy w Arsenalu Johann Djourou i to tam właśnie przeczuwam największe nagromadzenie kłopotów. Ważny mecz dla dwójki Song/Arteta w środku pola gdzie będą musieli stawić czoła sile Yayi Toure, przetrzymywać piłkę i ubezpieczać tyły przy kontrach gospodarzy. Przy braku dwóch nominalnych LB w City Walcott będzie ważnym zawodnikiem w dzisiejszym meczu i wiele będzie zależeć od niego. Zabalety nie należy oczywiście lekceważyć, ale na teraz to tam jest słaby punkt City i trzeba spróbować to wykorzystać.
Gospodarze mają napewno więcej atutów, ale to nie będzie tak wcale jednostronne spotkanie jak niektórzy to przedstawiają. Wynik? Według mojego snu 2-1 dla Arsenalu. 2011/12/18 11:29:12
Przy czym sila Man City najbardziej widoczna jest na swoim boisku, a Silva to gracz na poziomie conajmniej Iniesty i Xaviego + Yaya Tuore + wracajacy Richards na flanke w obronie naprawde dominacja w posiadaniu pilki powinna byc bardzo widoczna, licze jedynie na Songa bo ten chlopak to dla mnie nowa postac ktora wyrasta na lidera lini pomocy, gosc jest niesamowity a taki mlody niedlugo poplynie do Spartaka Chelsea albo Petrolinvest City :)
2011/12/19 00:14:13
Dzięki za wszystkie komentarze :) mam nadzieję, iż szybko wrócę do dyskusji o meczu w najbliższej notce :)
2011/12/19 08:19:05
Musze zweryfikowac moj osad gry Arsenalu, wczoraj pokazali mi i innym niedowiarkom ze sa naprawde w gazie i potrafia znakomicie rozegrac spotkanie, mimo wszystko Man City zagral poprawnie jak na swoje mozliwosci, a to wystarcza na zwyciezanie przy potencjale calej druzyny, gratuluje kolejnego zwyciestwa. Zapraszam do siebie :)
|
|