Blog > Komentarze do wpisu

Porażka niczym zwycięstwo

162. derby Manchesteru padły łupem United i Chrisa Foya, ale duma, która wypełnia serca każdego kibica The Citizens dominuje nad porażką i faktem, iż nie obronimy Pucharu Anglii.

Od lat nie wiem ilu Manchester City przed meczem został obwołany mocnym faworytem, co zawsze w przypadku United powinno wywołać pewien niepokój. Mogą mieć plagę kontuzji, mogą mieć nienajlepsze morale po dwóch fatalnych porażkach w lidze, jednakże nigdy nie poddadzą spotkania o takim ciężarze gatunkowym. Ktokolwiek trzeźwo myślał, iż Błękitny wygrają tylko dzięki temu, iż wyjdą na boisko, musiał być niespełna rozumu. Nigdy nie ufaj Czerwonym Diabłom, nigdy nie pozwalaj, aby zgubiła cię przesadna pewność siebie na boisku i poza nim. Nigdy.

CzerwonaAlex Livesey/Getty Images Europe

Biorąc pod uwagę poważne braki w środku pomocy(Barry, Yaya) i praktycznie jednego zdrowego napastnika w kadrze(Dżeko i Mario kontuzjowani) moje obawy były dość znaczne, gdyż zawsze dochodzi do nich czynnik, którego absolutnie nie da się przewidzieć - błąd sędziego ustawiający mecz. Chris Foy nie od dziś jest znany ze swoich cokolwiek dziwnych decyzji i chyba nie powinienem być specjalnie zszokowany wyrzuceniem Kompany'ego. Czerwona kartka za czyste wejście(nawet nie w połowie tak agresywne jak dwunożny atak de Jonga na Ben Arfę) i brak katrki dla Giggsa ze wejście od tyłu(facet nawet w piłkę nie trafił) kilka minut później to jasny przekaz - Foy jest niekompetentnym durniem, który interpretuje przepisy wg własnego widzimisię. Nigdy czerwona, Chris, nigdy! Co jeszcze dodaje gorzkiego smaku temu incydentowi - Nani nawet nie był zainteresowany karą dla naszego kapitana. To Rooney z prędkością zdementowanych pogłosek o transferze doskoczył do Foya i domagał się kartki...

Poczucie niesprawiedliwości wzbudziło w piłkarzach Manciniego niesamowitą determinację. Trochę tak jak United, ruszyli do ataku w derbach na OT, mimo iż goście punktowali boleśnie, co podobnie skończyło się do przerwy na Eastlands źle. Milner nie jest prawym obrońcą, a chcąc się skutecznie bronić trudno polegać na Adama Johnsonie, niezłym z przodu, ale asekuracyjnie grającym z tyłu, to samo tyczy się Kolarowa, z tym że Serb jest momentami równie słaby w obu aspektach gry. Szkoda - tak myślałem do gola na 1:3 - że Roberto nie postawił na Clichy'ego, którego świetny występ przeciwko Naniemu w październiku powinien gwarantować mu dziś miejsce w pierwszej '11'.

Sytuacja po 45 minutach wyglądała tak niedobrze, iż Mancini musiał reagować bez skrupułów - sam się domagałem, aby zrobił dwie defensywne zmiany i próbował uniknąć upokarzającego rewanżu za 1:6. Włoch posłuchał moich błagań połowicznie. Wejście obrońcy Zabalety na prawą stronę było słuszne, ale niekoniecznie chodziło o zejście Davida Silvy, bardziej zależało mi na ściągnięciu z boiska anonimowego Nasriego. Jednak powody Manciniego zrozumieć nietrudno - przy 0:3 lepiej oszczędzić Magika, który może pokazać wielką klasę z Liverpoolem, ale Samir mimo istotnej roli(łącznik między obroną a Aguero) przeszedł obok meczu.

W rzeczywistości więc The Citizens grali tak jakby w dziewiątkę(Francuz irytował również kiepskim zaangażowaniem w destrukcji), a mimo to, po szybkim golu na 1:3, już nie zastanawiano się, jak wysoko United zwyciężą, ale czy w ogóle awansują dalej. Zaczął się zupełnie inny mecz, o którym Manchester United wolałby pewnie zapomnieć.

Od strony taktycznej Mancini wykonał swoje zadanie. Wyzwolił z okowów obrony Milnera, ustawił pięcioosobowy blok defensywy(z bardzo lotnymi Zabaleta i Kolarowem), w środku wspomniany James i de Jong(kilka świetnych interwencji), przed nimi Anonimowy Nasri i osamotniony Aguero. Drugi gol, trochę przypadkowy, pozwolił na postawienie interesującego szacha. Czerwoni nie mogli dłużej bronić aż tak wysoko, jak i za każdym razem inwestować sporo sił w atak, aby uniknąć kontr.

Kun na 2:3
Alex Livesey/Getty Images Europe

Ostatnie dwadzieścia minut wyzwoliło niesamowite emocje i tu u mnie przed monitorem, i na Eastlands, które odżyło w drugiej połowie dodając skrzydeł przegrywającym piłkarzom. Fantastyczne przeżycie - 80 minut bez jednego zawodnika, a mimo to zamiast zostać zmiażdżonym, Manchester City pokazał wielki, wielki charakter i był tak blisko wyrównania. Paradoksalnie błąd Foya wyszedł piłkarzom City na dobre(poza odpadnięciem z Pucharu, rzecz jasna) - zjednoczył ich, sprawił, iż po raz kolejny w tym sezonie pokazali tak poszukiwany wcześniej team spirit, nie wszystko wprawdzie wyszło, ale, ale! Kwestionowanie ducha drużyny na Eastlands powinno się właśnie skończyć.

Zaś duma w nas, kibicach City, będzie silniejsza od jednej porażki. Wszak przegrywaliśmy z United w gorszych, bardziej łamiących błękitna serca okolicznościach. I odpadnięcie z Pucharu Anglii nas nie zatrzyma. Piłkarze również o tym wiedzą. Ci, którzy używają mediów społecznościowych już zdążyło wyrazić swój podziw dla atmosfery meczu. Najlepiej rzecz określił Kun(Tevez, ucz się!):

I want to thank the fans of @MCFC who inspired us today. If we stand together, both fans and players, we can achieve important feats.

Despite losing, I believe we leave the field strengthened. We almost equalised against all odds. With this attitude, anything is possible.

Z drugiej strony, kibice United mają prawo wściekać się na swoich piłkarzy za postawę w drugiej połowie. Niewiele zabrakło, aby zmarnowali sporą przewagę bramkową, co chyba wciąż jest pokłosiem słabszej formy całego zespołu. Z pewnością też spora część fanów nie widzi sensu w sprowadzeniu Scholesa z powrotem na Old Trafford, mimo oczywistej sympatii do rudzielca. Czy Ferguson jest już tak zdesperowany brakami w środku pomocy, że sięga po faceta z emerytury(tak, wiem, że Paul też chciał wrócić na boisko)? Tylko patrzeć, jak po kolejnym babolu Lindegaarda czy De Gei wykona *kolejny* telefon do van der Sara(a może do Schmeichela?!). Na szczęście nie mój to cyrk :)

Daleko mi do załamania. Owszem, w najbliższych tygodniach będzie brakować Kompany'ego(apelacja moim zdaniem nie przejdzie), ale wróci Barry, na środku obrony Mancini może postawi na Savicia, może na Richardsa, to kwestia jeszcze do rozstrzygnięcia. Czekamy na wyniki Wybrzeża Kości Słoniowej i powrót braci Toure, oraz na ruchy transferowe z klubu. Cele na najbliższe tygodnie: awans do finału Carling Cup i utrzymanie prowadzenia w lidze. Jeśli determinacja w zespole Manciniego się utrzyma, nie wątpię iż jesteśmy w stanie to osiągnąć. CTID

niedziela, 08 stycznia 2012, angamoss

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/01/08 21:12:29
"Czy Ferguson jest już tak zdesperowany brakami w środku pomocy, że sięga po faceta z emerytury(tak, wiem, że Paul też chciał wrócić na boisko)?"

No lepsze to, niz uzalanie sie, ze nie mozna skompletowac lawki, jak ma sie 3 kontuzje i 2 gracze wyjezdzaja (City ma jakas mlodziez?!). Wole Scholesa z emerytury, ktory bedzie gral, bo kocha MU i da z siebie wszystko, niz widziec jedyne rozwiazanie problemu, w wielomilionowych transferach. A rudy jeszcze pokaze, ze wielu nieslusznie go skresla.
Co do przebiegu meczu, to w zasadzie zgadzam sie w pelni z tym co napisales. Jako kibic MU czuje duzy niedosyt, mozna bylo zagrac madrzej, chociaz szybka bramka na 1-3 z pewnoscia wlala nadzieje w serca graczy MC. Nie zmienia to faktu, ze wielki szacunek za madra i pelna poswiecenia gre MC. United mimo wygranej, z kryzysu jeszcze nie wyszlo.
PS. Krytykujesz Foya i slusznie (tez nie dalbym czerwonej), ale nie zapominaj, ze przed sama bramka na 2-3 niepodyktowal karnego na Valencii. Gdyby nie to, mozliwe ze nikt by nie pisal o pieknej pogoni Citizens, tylko o blamazu 1-4.
Pozdrawiam
-
angamoss
2012/01/08 22:16:50
W podobnym tonie - ad decyzji Foya - mógłbym się wypowiedzieć o ręce Jonesa, którą kilku sędziów by odgwizdało, z tym karnym na AV myślę, że było podobnie. Umówmy się, że całe zawody tego pana były sporą pomyłką i zepsuły ten mecz.
Co do Scholesa, tak, uważam to za desperację. Facet nie grał w piłkę pół roku. Mancini oczywiście narzeka na 'ławkę' ale nie dlatego, że brakuje ludzi, ale że brakuje na niej jakości. Zresztą, dla mnie wystawianie Scholesa tak szybko(56 minuta?) było ze strony SAFa zlekceważeniem City - to tak jakby Mancini wystawił od początku podobnie nieprzygotowanego do meczu Hargo.
Zresztą, uważasz że 37 letni rudzielec to odpowiedź na ewidentne kłopoty United w środku pola? Jak dla mnie potrzebujecie solidnej przebudowy, bo spora część waszych kopaczy reprezentuje poziom dobry, ale nie poziom United.
-
2014/05/31 10:49:47
Bywają takie mecze czasami, że po prostu pomimo dobrej gry wszystko idzie nie tak. Gdy sędzia, pogoda a nawet kontener izoterma z napojami jest przeciwko Tobie...każdy porządny kibic przypomni sobie kilka takich meczy swojej ulubionego zespołu...