Blog > Komentarze do wpisu

Posypało się

Rozgoryczenie w Zabrzu sięgnęło zenitu. Z drużyny walczącej o mistrzostwo zostało nic albo prawie nic. Piąta porażka w siódmym spotkaniu wiosny zrzuciła Górnika z podium, a wśród kibiców zasiała bardzo poważne wątpliwości.

Po zakończeniu spotkania piłkarze nie za bardzo wiedzieli, co ze sobą zrobić. Część chciała iść do szatni, część tradycyjnie chciała podejść do sektora 18, przybić piątki z kibicami, podziękować za doping i wsparcie, ale coś pękło. Nie ma przybijania piątek! Przemyślcie to sobie! - to chyba najostrzejszy zarzut, jaki można postawić zawodnikom. Wybaczyć porażki jest łatwiej, jeśli kopacze dali z siebie wszystko. Jednak gdy kibic nie dziękuje za walkę, odmawia drużynie zaangażowania i czystych intencji, to znak, że żarty się skończyły. Zamiast dzięki za walkę - gwizdy i pretensje. Podbeskidzie wywalczyło 3 punkty, nie chcę im tego zabierać, ale umówmy się - wygrali z zespołem zauważalnie gorszym.

Można debatować nad sensem kopania leżącego; jedni powiedzą, że świętym prawem każdego z nas jest wolność wypowiedzi, inni, że klub trzeba wspierać bezwarunkowo, w końcu czy wygrywasz, czy nie, ja i tak kocham cię. Ze pomoc jest potrzebna, gdy nie idzie, bo kibicowanie zwycięstwom jest łatwe i przyjemne. A tu się trzeba wysilić, zedrzeć gardło na przekór, nie poddawać się, choćby piłkarze mieli już dość. Tę niepisaną umowę - doping za walkę i zaangażowanie, w niedzielę Górnik swoją postawą złamał. 

Padło przez to mnóstwo oskarżeń, w tym te najgorsze - o korupcję. Taka nasza mentalność. Górnik przegrywa za często, nie dopuszczamy do siebie myśli o tym, że jest słabszy, że piłkarzom się nie chce, że brakuje Milika i chociażby kontuzjowanego Bembena. Łatwiej powiedzieć i usprawiedliwiać się, że tak miało być, że pucharów boją się w Zabrzu i lepiej przehandlować parę punktów za np. pomoc przy transferze(mówi się o Demjanie), albo pomoc w następnym starciu. Obrzydliwa przeszłość naszej piłki podsuwa takie skojarzenia automatycznie. Bo nie wiemy co się dzieje z obroną(sam na to pytanie poszukam odpowiedzi w osobnym tekście już wkrótce), bo atak nie istnieje, bo pomoc nie dostarcza dobrych piłek napastnikom. Bo to wczoraj widziałem na własne oczy nie było piłką nożną. Aż po końcowym gwizdku skryłem twarz w dłoniach. 

We Wrocławiu Górnik jeszcze grał. Wprawdzie za luźno w defensywie, ale już energicznie z przodu z szansami na efektowną wygraną. Z Podbeskidziem na boisko wyszli tylko Skorupski z Nakoulmą, reszta przebywała w jakiejś alternatywnej rzeczywistości(żeby nie było, że czepiam się tylko Górników z odzysku, czyli Zahorskiego i Bonina). Pamiętacie mecz w Bielsku? Przyjemny spacerek, 3:1, komentator Canal+ krzyczący Milik na Anglię. Gospodarze uginali się pod praktycznie każdym atakiem Górnika, wczoraj zaś mogli się złożyć ze śmiechu, bo tak żałosne były próby zabrzan. Za wolno, niecelnie, bez pomysłu. Przypomnijcie mi jakąś groźną akcję. Strzał w światło bramki. Cokolwiek, uncję nadziei na najbliższe tygodnie, bo mam z tym wielki problem. Znajdźcie mi jakiś plus poza tym, że Skorupski znów uratował nas przed totalną kompromitacją, a ozłocę.

Nie dopuszczam do siebie myśli o sprzedanym meczu, ale nigdy nie można być całkowicie pewnym, gdyż nikt trzeźwy nie uwierzy, iż piłka w Polsce jest całkowicie wolna od korupcji. Paradoksalnie, dla zawodników Nawałki byłoby lepiej, gdyby faktycznie specjalnie odpuścili, bo jeśli mają tak dalej grać, to Górnik skończy w dolnej połowie tabeli. Strach pomyśleć, co pokażą w Kielcach i z jakim podejściem wyjdą na boisko w dniu Wielkich Derbów Śląska...

poniedziałek, 15 kwietnia 2013, angamoss

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: , *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2013/04/26 15:28:26
...że Górnik z drużyny walczącej o mistrzostwo....-i w tym nakręceniu się niektórych jest chyba kłopot...
A tak patrząc na spokojnie to po prostu posypał nam się skład i nie mam na myśli Milika,ale wspomnianego Bembena i przede wszystkim chyba Przybylskiego (bodajże już dwukrotnie wybierany Najbardziej Niedoceniany Piłkarz Ligi)...
Ale spoko-Będzie Dobrze