Blog > Komentarze do wpisu

Jak w dwa i pół miesiąca odebrać radość kibicowania

Mam dość.

Od dłuższego czasu szykowałem tekst o taktycznych problemach Górnika Zabrze. Historia miała się zacząć od transferu Milika, przez kontuzje Bembena i Nakoulmy, po indywidualne błędy w obronie. W końcu Górnik już stracił na wiosnę więcej(trzynaście) goli, niż w całej rundzie jesiennej(jedenaście). Skądś się to wzięło - swoje zrobiły zmiany w formacji ataku, gdzie Bonin, Zahorski, Zachara, Łuczak, Mosznikow, a także po części Jeleń nie dają takiej jakości, którą wywindowali jesienią Olkowski, Kwiek, Nakoulma i Milik. Agresywny pressing wspomnianego kwartetu dawał luzy tyłom, przynosił gole, a z bardzo dobrze grającymi piłką zawodnikami przykuwał oczy kibiców i ekspertów. Cofnięty Olkowski, bez zabezpieczającego Bembena z jego świetnymi dośrodkowaniami, bardzo się męczy. Brak lewego obrońcy i wynalazek Szeweluchin na tej pozycji to też fragment obrazu nędzy i rozpaczy pt. Górnik na wiosnę. Brzmi logicznie, prawda?

Chciałem to wszystko napisać, wyważyć, wytłumaczyć, bo prostego wyjaśnienia, że się sprzedali, nie chcę przyjąć do wiadomości. Stało się jednak coś nieoczekiwanego(a może wręcz przeciwnie?), gdy zobaczyłem to co Górnicy grali w Bełchatowie i jak Adam Nawałka za Prezesa i Jelenia wpuszcza Bonina i Przybylskiego przy stanie 0:1... no coś we mnie pękło. Ileż można? Dodajmy do tego wyzwiska śmierdziel w stronę Nakoulmy, obelgi przed i po meczem i nagle kibicowanie czternastokrotnemu Mistrzowi Polski staje się czymś po trosze obrzydliwym, aż traci się ochotę na kupowanie biletów i wspieranie przez 90 minut. Zespół nie zasługuje na choćby odrobinę fachowej analizy, bo oddaje punkty w sposób żenujący, w dodatku zyskują na tym dwa kluby najbardziej zwycięstw w naszej lidze potrzebujące. Aż strach pomyśleć, co Górnik Zabrze zagra z Pogonią w Szczecinie i jakie skojarzenia zrodzi możliwa przecież porażka.

Wiemy natomiast, co piłkarze powiedzą po meczu. Nie udało się. Rywalowi bardziej zależało, postawił trudne warunki. Musimy przeanalizować błędy i starać się dalej. Nie wiemy, co się dzieje. Ile klubów już przerabiało ten scenariusz?

Puchary? Jakie puchary? Powoli zaczynam żałować tak udanej jesieni w Zabrzu. Poza pieniędzmi z transferu Milika, sukces ciąży jak klątwa. Wyprzedził nas Piast i Śląsk. Idealnie, prawda? Piąte miejsce gry w Europie nie da, choć za cholerę nie rozumiem, co w tych pucharach jest złego? Czy UEFA dobierze się do finansów i podobnie jak Niebieskim, zablokuje premie? Czy koszta organizacji dwóch, no góra trzech wyjazdów i tyleż samo meczów domowych(rozumiem, że w Zabrzu raczej zagrać by się nie dało) wykracza poza możliwości Górnika? Nie chce mi się w wierzyć, iż koszta aż tak drastycznie przysłaniają korzyści. Przecież wyższe miejsce w tabeli to promocja klubu, piłkarzy, być może kolejne transfery w okolicach okrągłego miliona euro, które pozwolą przetrwać, ba, wypracować model finansowania klubu. Stadion przecież nie od razu przyniesie ogromne zyski, natomiast ze szkolenia i eksportu piłkarzy powinno wpadać kilka dobrych milionów złotych, nie licząc przy tym na cuda typu oferty z Rosji, zwyczajowo wyższe od tych np. z Bundesligi.

Co na to klub? Adam Nawałka robi trening w niedzielę o 6 rano, prezes Jankowski nieśmiało deklaruje, że przecież klub nie zabrania wygrywać zawodnikom. No dziękuję bardzo. Nie powinien za to oczekiwać zwycięstw, albo sensownie motywować je bonusami? No tak, znowu rzeczywistość i proces licencyjny, nerwówka, ugody z piłkarzami, a w tle szalone podejrzenie - Ekstraklasa w przyszłym sezonie za odpuszczenie pucharów na rzecz możniejszych. Dlaczego mamy tak nie myśleć? Namiastka sukcesu sprawiła, że wszyscy spoważnieliśmy. Czy wygrywasz, czy nie było hasłem jak najbardziej żywym, porażki traktowaliśmy z humorem, zwycięstwa z wdzięcznością i nikt na nikogo się nie boczył, bo Górnik i tak miał pewny ligowy byt. Wystarczył zapach mistrzostwa, pucharów, aby przesadzić, wyolbrzymić oczekiwania, puchary albo śmierć parafrazując kibiców GieKaeSu Katowice.

Jeśli w takiej atmosferze klub miałby jakimś cudem zagrać w Europie, to niech już lepiej w Ligę Europy wskoczą Śląsk i Piast, niech oni się męczą z własnymi oczekiwaniami. A Górnik wróci sobie na środek tabeli i będzie trwał w nim wygodnie, bo póki co na więcej nie zasługuje.

wtorek, 07 maja 2013, angamoss

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
florexpol
2013/05/16 12:44:46
Górnik udaje teraz, że bardzo mu zależy na Pucharach, ale nie oszukujmy się, że z taka grą to chyba wstyd byłoby się tam pokazać.
-
angamoss
2013/05/16 13:13:58
Mnie to ich udawanie męczy. Albo jesteś dobry i ci chce, albo wypad. Zresztą, bez licencji na grę w Europie, władze w Górniku na pewno odetchnęły z uglą ;-)