Blog > Komentarze do wpisu

Alternatywne podsumowanie sezonu 12/13

Na wspomnienia o Mancinim, trochę na przekór ekscytacji jaka już towarzyszy przygotowaniom do nowego sezonu, przyjdzie jeszcze pora. Dziś przyjrzałem się minionej kampanii pod innym kątem. Czym ekscytowaliśmy się poza występami piłkarzy? 

1. Mancini w masce Platta

Po zremisowanym 2:2 spotkaniu z Ajaksem Amsterdam wściekły Mancini – sędzia nie uznał wówczas prawidłowo zdobytego gola, który dałby City trzy punkty – posłał Davida Platta na kolejną konferencję prasową. Angielskie media nic jednak szokującego z asystenta Roberto nie wyciągnęły(zachwycałem się wówczas, jak zręcznie Platt wyklarował wszystkie wątpliwości), a sam menadżer, jak to się mówi, zniszczył system przychodząc na konferencję przed meczem z Aston Villą... w masce z podobizną Davida Platta. I kto powiedział, że Mancini to sztywniak? Nie był to przecież ostatni jego taki wybryk - dziennikarze z pewnością nie zapomną mu fucking hell w odpowiedzi na pytanie o Pellegriniego. 

2. Santiago Bernabeu

Historyczny mecz City z Realem w Madrycie z wielu względów był magicznym wydarzeniem. Dźwięki Blue Moon na Santiago Bernabeu brzmiało nierealnie dla tych, którzy pamiętali ostatnią dekadę XX wieku w wykonaniu The Citizens, ale nawet tak doniosłe chwile bledły w cieniu tragedii, jaka rozegrała się w Manchesterze. W dniu meczu w akcji policyjnej z rąk włamywacza zginęły dwie funkcjonariuszki – Fiona Bone i Nicola Hughes. Ich pamięci poświęcono minutę aplauzu podczas spotkania City z Arsenalem na Etihad(nierealne w polskich warunkach, prawda?) oraz rozegrano specjalny mecz z udziałem byłych piłkarzy City.

3. Mario Balotelli

Jedną z poważnych zapowiedzi końca wpływów Roberto Manciniego w City była sprzedaż Super Mario do AC Milanu (pożegnałem się z nim tutaj). Włoch stracił swojego przyszywanego syna, chyba jedynego piłkarza City, o którym często w mediach wypowiadał się w pozytywnym tonie(mimo tych wszystkich wybryków). Statystyki jednak były nieubłagane. Mario, podobnie jak reszta Błękitnych napastników, skutecznością nie grzeszył i ostatni sezon na Etihad zakończył zaledwie z jedną bramką w Premier League. Wydawało się, że w Mediolanie znów będzie więcej madness niż brilliance, ale Mario zszokował wszystkich swoją niesamowitą formą i, cholera, strzelił nawet gola z rzutu wolnego(ogółem 12 bramek w 13 występach)! Sezon zaś zwieńczył niemniej zaskakującym wejściem na Twittera, którego w City z pewnością mocno się obawiano.

4. Śmierć Johna Bonda

W zeszłym sezonie pożegnaliśmy jego mistrza, Malcolma Allisona. Historia połączyła ich przede wszystkim w West Hamie, gdzie obaj łącznie rozegrali 619 spotkań. W City Bond był następcą Allisona(opowiada o tym dokument, do którego wielokrotnie już linkowałem), gdy ten po kiepskich wynikach został w końcu zwolniony. John Bonda zapamiętamy przede wszystkim jako ostatniego szkoleniowca City, który przed erą szejków doprowadził Manchester City do finału Pucharu Anglii, przegranego w powtórzonym spotkaniu z Tottenhamem. Późniejsze zwolnienie Bonda miało przykre reperkusje dla klubu z Maine Road, który pod wodzą Johna Bensona spadł z pierwszej ligi. John Bond zmarł w wieku 79 lat, 25 października 2012 roku.

5. City 9 Chelsea 6

Niespotykany wcześniej zwyczaj posezonowego turnee dotknął i City. Choć wizytę w USA zaplanowano znacznie wcześniej, to mam wrażenie, że i tak spadła klubowi z nieba idealna okazja, aby zatrzeć choć trochę złego wrażenia po zwolnieniu Manciniego. Zafundowano więc amerykańskiej publice piętnaście goli(tutaj skrót z drugiego spotkania), masę strzałów, sytuacji i dobrej zabawy, a przy okazji Nike pokazało nowy pierwszy strój City, a sam klub zaprezentował swój projekt w MLS - New York City FC. Nie wszystkim musi się ten kierunek zmian podobać(tutaj wielki wywiad z Soriano, który wiele wyjaśnia), nie sposób nie docenić rozmachu, pamiętając o tym, że Navas już za chwilę w City, to samo nowy menadżer(a z nim Isco?), mówi się o Fernandinho(ponoć właśnie przechodzi testy medyczne), poza tym klub planuje rozbudowę Etihad Stadium... no robią wszystko, aby nie tylko podnieść prestiż klubu, ale i żeby kibice szybko o Mancinim zapomnieli. 

6. Jeśli nie możesz być sobą, bądź Pablo Zabaletą

Od kiedy Manchester United wypracował sobie dwucyfrową przewagę nad City, rozstrzygnął poza mistrzostwem wybór Piłkarza Sezonu na Eastlands. Nieudany, frustrujący sezon zazwyczaj wywyższa na piedestał tych, którzy na przekór wynikom i formie kolegów dają z siebie wszystko. Pablo to ma, na dodatek jest absolutnie uwielbiany za swoją postawę również poza boiskiem. Nic dziwnego, że faktycznie kibice w głosowaniu wybrali go niedawno Piłkarzem Sezonu, co jednak nie wystawia najlepszych not zarówno wielkim gwiazdom City, jak i samemu Roberto Manciniemu.

7. Holistic approach

Gol Marcosa Lopesa w FA Cup był bodaj jedynym znaczącym udziałem piłkarza z drużyn młodzieżowych w dorosłej kadrze obok debiutu Karima Rekika. Po zwolnieniu Manciniego swoje 5 minut miało sformuowanie holistyczne podejście, w którym chodziło z grubsza o to, aby bardziej zainteresować się funkcjonowaniem klubu od drużyn rezerw, juniorów, etc. Mancini rzadko sięgał po młodych, najczęściej na ławkę trafiał Abdul Razak, ale mimo tego po odważnych decyzjach sprzed dwóch sezonów, takich jak postawienie na Dedrycka Boyatę, nie pozostało ani śladu. Swoistą zapaścią odznaczyły się też wyniki zespołów EDS/rezerw. Czy to pod wodzą Andy'ego Welsha, czy Atillo Lombardo, obie kampanie w Next Gen Series zakończyły się fiaskiem, podobnie jak towarzyszące rozgrywki ligowe czy pucharowe. W tym aspekcie Pellegrini wraz z Patem Vieirą będą mieli sporo roboty.

8. Dickov i Rosler

Obaj panowie, niegdysiejsi(i wciąż bardzo związani z klubem!) napastnicy City, przeżyli dość szczególny sezon w Division One. Oldham Athletic Szkota w styczniu zszokowało całą Anglię eliminując w Pucharze Anglii Liverpool(swój udział w tym zwycięstwie miał Reece Wabara, wypożyczony wówczas z Manchesteru City). Jednak Paul Dickov i jego zespół w lidze grali fatalnie, śrubowali serię meczów bez zwycięstwa i w klubie zaszła zmiana na stanowisku menadżera. Uwe Rosler natomiast znajdował się na drugim biegunie - jego Brentford w ostatniej kolejce mogło wywalczyć bezpośredni awans do Championship, do tego potrzebowali zwycięstwo z Doncaster Rovers, również zainteresowanymi promocją... a co się stało? No zobaczcie sami. Szaleństwo.

Co gorsza, Brentford musiało przebić się do finału play-offów, ale tam na drodze stanęło małe Yeovil Town i wybiło awans londyńskiej ekipie z głowy.

A co z Paulem Dickovem? Został szkoleniowcem... Doncaster Rovers ;)

To by było na tyle. Brakowało wam czegoś? Jakie inne, nieoczywiste wydarzenia sezonu 2012/2013 przykuły waszą uwagę?

środa, 05 czerwca 2013, angamoss

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: