Blog > Komentarze do wpisu

Szymon Skrzypczak, czyli poszukiwania napastnika

Zakontraktowanie króla strzelców 2. ligi na papierze wygląda na dobry ruch, nie tylko z uwagi na ograniczenia transferowe jakie ma Górnik Zabrze. Skrzypczak w zakończonym sezonie zdobył 21 goli, co biorąc pod uwagę trzy poziomy rozgrywek w Polsce, daje drugi wynik za Maciejem Kowalczykiem z Kolejaża Stróże (22 trafienia). A jeśli dla zabawy spojrzeć na strzeleckie popisy Polaków w tym sezonie, to okazuje się, że Górnik ma w składzie trzeciego najskuteczniejszego Polaka w seniorskim futbolu (pierwszy jest oczywiście Lewandowski), no chyba że wiecie o kimś, kto na co najmniej trzecim poziomie rozgrywek w jakimkolwiek kraju strzelił więcej niż owe 21 bramek.

Drżyjcie bramkarze Ekstraklasy? Koniec problemów w Zabrzu z atakiem? Bynajmniej. Nie żebym skreślał ten transfer z góry, ale dotychczasowa historia zakupów Górnika z niższych lig prezentuje się raczej blado. Poza dwiema perełkami – Nakulmą i Milikiem, oraz obiecującym Olkowskim, spektakularnych efektów takiego zaciągu brak. Najbliższy snajperskiemu profilowi Skrzypczaka jest Mateusz Zachara, który na jesieni sezonu 10/11 strzelił w prowadzonym przez Jerzego Brzęczka Rakowie Częstochowa 10 goli, co zaowocowało przenosinami pod skrzydła Adama Nawałki.

Ciężko jednak Zacharze szło w Zabrzu i szybko trafił na wypożyczenie do GieKaeSu Katowice. W 1. lidze całkiem nieźle się zadomowił – w przeciwieństwie do Skrzypczaka, który epizodu na tym poziomie sprzed dwóch lat w Radzionkowie raczej nie uzna za udany. Co ciekawe, nowy nabytek Górnika dwukrotnie przeciwko zespołowi z Częstochowy zobaczył czerwoną kartkę i w obu przypadkach był wyrzucany z boiska już po dwóch kwadransach gry. Na swoje szczęście w barwach Polkowic nim opuścił murawę zdążył strzelić dwa gole. Zacharze natomiast niełatwo będzie udowodnić, chociażby przy Jeleniu, że ma umiejętności aby regularnie występować w podstawowym składzie KSG.

Górnik sięgał również po zawodników ogranych w miarę wcześniej na zapleczu Ekstraklasy, ale bez większych sukcesów. Po Tomaszu Chałasie(6 goli w Zniczu Pruszków w kampanii 09/10, wcześniej epizody w rezerwach Legii) wiele się nie spodziewano i faktycznie, poza 29 minutami w biało-niebiesko-czerwonych barwach, Chałas tułał się po wypożyczeniach aż trafił na stałe do Pogoni Szczecin, gdzie też jest daleki od zachwycania strzelecką formą. Nawet Adrian Świątek, którego osiem trafień w 1. lidze wydatnie przyczyniło się do powrotu zabrzan do Ekstraklasy, tuż po awansie szybko stracił miejsce w składzie, a później w klubie. W tym samym czasie na Roosevelta trafiło dwóch piłkarzy Sandecji - Maciej Bębenek i Michał Jonczyk, ale obu kontuzje przeszkodziły w rozwinięciu karier(to samo tyczy się Gabriela Nowaka, ten jednak próbuje jeszcze odbudować się po kontuzji na wypożyczeniu w Rozwoju Katowice).

Do grona nieudanych transferów z 1. ligi można zaliczyć, przynajmniej na razie, Wojciecha Łuczaka. Zdecydowanie więcej spodziewaliśmy się po zawodniku, którego awizowano jako strzelca 10 goli w barwach Górnika Łęczna, niemniej trzeba pamiętać, że Łuczak najczęściej grywał, gdy forma całego zespołu była na skraju katastrofy. Trudno więc uznać dziesięć, czy dwadzieścia goli w niższych ligach za jakikolwiek sensowny prognostyk. Ot, Adam Nawałka zaaplikuje swoje metody i zobaczymy, czy Skrzypczak będzie w stanie wygryźć np. Jelenia(o ile ten podpisze nową umowę), czy też podzieli los całkiem sporej grupy piłkarzy zatrudnionych w zasadzie tylko po to, aby zasilić rezerwy bądź zwiedzać inne kluby na wypożyczeniach.

Nie chciałbym oczywiście, aby i tym razem Górnik się pomylił. Braki w ataku widział każdy, kto miał nieprzyjemność oglądać zabrzan w 2013 roku, a jak ważne i niewdzięczne jest odszukanie dobrego snajpera pokazuje mała statystyka. Napastnicy zatrudnieni z polskiej ligi przez Górnika za Adama Nawałkę, tzn. Chałas, Zachara, Zahorski, Gołębiewski, Zieliński, Świątek i Jeleń w Ekstraklasie zdobyli razem dziewięć goli, a sam Milik strzelił ich 7 w jednej rundzie. 

Co jednak istotne, w Zabrzu myślą zawczasu i działają sprawniej. Prawie jak w City, choć może Madej nie jest jak Fernandinho, a Skrzypczak pewnie szybkościowo ustępuje Navasowi, to i tak tempo zakontraktowania nowych zawodników oraz uzyskiwania certyfikatów tych już pozyskanych(Kuś, Słodowy) dają jako takie widoki na okres przygotowawczy. Daleki jestem od optymizmu, to mogę powiedzieć z całą stanowczością, niemniej jakikolwiek ruch to dobry znak.

środa, 12 czerwca 2013, angamoss

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: