blog

środa, 14 marca 2012

Dwa miesiące z górką bez tekstu to coś więcej, niż zapowiedź kryzysu :)

Straciłem motywację.

Wypisałem się jak pospolity, niebieski długopis z kiosku. Bez rewelacji, ale te 2,5 roku dawało radę. A teraz, im dalej w las, tym trudniej z niego zawrócić i znów tworzyć teksty dłuższe niż proste wpisy na fanpejdżu, który nota bene wciąż jest aktywny. I prawdopodobnie tak zostanie.

Mam nadzieję, że to nie koniec. Przez ten cały czas blogowania naprawdę wiele się zmieniło w moim życiu. Poznałem ludzi, o których istnieniu nie miałem pojęcia. O piłce, śmiem twierdzić, wiem zdecydowanie więcej niż gdy zaczynałem pisać, zresztą sami spójrzcie - pierwociny na angamoss.blox.pl moim skromnym zdaniem nie umywają się do większości tekstów chociażby z 2011 roku.

Szkoda, że niemoc i niechęć dopadły mnie w tak ciekawym momencie dla obu klubów. Sprawa mistrzostwa(I Ligi Europejskiej, przynajmniej do jutra) dla City wciąż otwarta(choć niełatwa to będzie droga). W Zabrzu zaś z dumą obserwuję rosnący stadion(przepiękny widok) i z lekką obawą patrzę na obecny sezon i to, co się wydarzy po jego zakończeniu(transfery, transfery...).

Będzie dobrze ;-)

Blog będzie sobie wisiał, aż a. ktoś go bezczelnie skasuję b. jakimś cudem przejdę na własną domenę i tam zacznę drugi rozdział tej historii. A póki co, cieszmy się meczami piłkarskimi, tak szybko mija 90 minut... ;-)

PS Nadal można mnie złapać na Twitterze, tutaj znajdziecie fanpejdża, a tych co bardziej spragnionych dyskusji zapraszam na mój prywatny profil FB. Zagaić zawsze można ;)

19:40, angamoss , blog
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 stycznia 2010

Każdy rok sprzyja podsumowaniom, nigdy od tego nie uciekniemy. Cóż, na fali moich rosnących zainteresowań blogosferą, socialmedia i tym podobnymi sprawami zgłosiłęm bloga do dwóch konkursów.

Ten się właśnie na dniach zakończył. Fakt, zdradził, że wciąż jestem studentem, ale mówi się trudno, bo i tak nie udało się zająć jakiegokolwiek miejsca. Ale - nie tracę nadziei na przysżły rok, wszak:

Co do kategorii „Życie Studenckie” oceny jurorów były tak rozbieżne, że zdecydowaliśmy się nie przyznawać pierwszego i drugiego miejsca a równorzędne trzy trzecie nagrody dla najciekawszych blogów.

Rozważamy stworzenie innych kategorii konkursowych. Blogi są na tyle zróżnicowane, że 3 kategorie to może  trochę za mało. Tym samym mamy nadzieję, że w przyszłym roku zgłosi się więcej chętnych do rywalizacji.

I tu mają rację, trzy kategorię to trochę za mało. Zaintersowania są tak ogolne, że ja, przedstawiciel balanie brzimącej piłki nożnej pewnie nie miałem szans z innymi, ciekawszymi z "obiektywnego"punktu widzenia. Ale - było, minęło, idziemy naprzód.

Innym konkursem, wciąż świeżym, jest corocznie organizowany przez Onet.pl "Blog roku". Oczywiście, wygrać nie mogę, gdyż mój kochany młody blogasek wystartował dopiero w sierpniu, ale co tam, nic mi nie szkodzi się polansować i się zgłosiłem. Od kilku dni wszyscy spamują tag #blog na Blipie i gdzie tylko mogą, aby ktoś im wysłał SMS i pomógł w II etapie. Nie będę taki, nie będę prosił. Po prostu macie słać i koniec! Przypominam, SMS o treśći:

H00090 na numer 7144

Za marne 1,22 zł chyba nikomu głowa nie spadnie, a kartofle z piwnicy nie uciekną. Inna sprawa, że sposób głosowanie jest najzwyczajniej głupi, bo spowodował właśnie takie żebranie o zesemesa. Aby dostać pięc "kulek"(nie w łeb na szczęście) potrzeba wysłanych smsów tysiąc i jeden, czyli czytelnicy i sympatycy musieliby na takiego mnie wydać łącznie 1221,22 zł. Tylko że na końcu i tak szanowne jury będzie decydować, kto wygra(plus kolejne głosowanie internautów...), więc cały ten szmal, który przypadnie wiadomo komu, może pójść w diabły... Ale nie krępujcie się, ja każdą Waszą stratę, zwłaszcza w tak szczytnym celu, przyjmę z głębokim ubolewaniem i nieskrywaną radością ;)

Tagi: blogosfera
23:09, angamoss , blog
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 grudnia 2009

Angamoss blog przechodzi krótką przerwę techniczą. Z uwagi na atakujące mnie, tzn. mój komputer wirusy, oraz ze względu na krótki acz niezwykle potrzebny wyjazd przedświąteczny, pewnie nic nie napiszę do poniedziałku... o żesz w mordę! Zwolnili Hughesa! Matko jedyna... no to będzie o czym pisać jak wrócę, a komputer będzie znów w stanie używalności.

Wasz A.

20:20, angamoss , blog
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 października 2009

Cóż, blog ma już mniej więcej dwa miesiące i można jasno przyznać, że zaliczył pierwszą zadyszkę. Nic w tym dziwnego, nie panikujemy, nie dzwonimy do serwisu w sprawie napraw - tak ma być.

W związku z tym zauważyliście, że niewiele - a właściwie to nic - poświęciłem ostatnim meczom naszych drużyn. Górnik najpierw zremisował po bombie Strąka z ŁKSem, potem przegrał w Poznaniu z Wartą i stracił fotel lidera na rzecz Widzewa, z którym nota bene zagra o ponowanie na jesień u siebie już 31. października i ten mecz na pewno zobaczę na żywo, podobnie jak spotkanie z Dolcanem, które odbędzie się już w tę sobotę.

City zremisowało z Wigan 1:1 i ten wynik w konfrontacji z pomeczową statystyką uznaję za sukces, albo - nie uznają za wstyd i hańbę. Z innych pozytywów - powrót Richardsa i Kompanego, oraz występ i gol Petrova.

A teraz coś z zupełnie innej beczki - uruchomiłem maila gazetowego: angamoss@gazeta.pl
Specjalnie na potrzebę tego bloga, mam jeszcze kilka innych skrzynek do realizacji przeróżnych niecnych planów, ale wolę mieć osobną na sprawy okołoblogowe. Inne tego typu adresy z końcówkami poczta.onet.pl, wp.pl i co tam jeszcze sobie dodacie - nie należą do mnie i warto w razie czego o tym pamiętać. No i - nie odwiedzam tego adresu zbyt często, także ewentualne pretensje o odpowiedzi po trzech dniach lepiej sobie podarować.

Tag FM w niedługiej przyszłości przejdzie do historii. Nie mam już byt wiele czasu na pisanie notek, a tym bardziej na granie i opisywanie FMa. Trudno. To i tak był dział w ramach startu, nie sądziłęm zresztą, że długo się utrzyma i najpewnie spokojnie sobie będzie dogorywał, aż zniknie.

I to by było na tyle. Do przeczytania wkrótce.

23:49, angamoss , blog
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 sierpnia 2009
Nadszedł ten magiczny moment, ta chwila, ten dzień, ta minuta, sekunda, godzina, w której pierwsza notka ujrzy światło dzienne. Tzn. chyba, że ktoś cholera dopiero w nocy przeczyta...