Wpisy z tagiem: Chelsea
niedziela, 26 września 2010
Szósta runda spotkań boleśnie pokarała zeszłosezonową pierwszą czwórkę: Chelsea, United, Arsenal i Tottenham zdobyły łącznie jeden punkt(łaskawe 2:2 czerwonych z Boltonem, eh ten Elmander), co jeszcze bardziej wzmocniło nastroje po wczorajszym trzecim konsekwentnym zwycięstwie nad The Blues. Krytykom Manciniego(co ciekawe są wśród nich kibice City…) i drwiącym z jego trzyosobowego bloku w środku pomocy miny z pewnością zrzedły– dyscyplina taktyczna połączona z błyskiem Carlosa Teveza pozwoliła zadać bobu niepokonanej dotąd Chelsea.
Belgijscy książęta w kompanii braci Dziurę w obronie Roberto załatał Dedryckiem Boyatą(ja go nie brałem pod uwagę nawet!), wstawiając go na prawą stronę. Chłopak grał już przeciw United, ale na środku defensywy wespół z krajanem Kompanym, toteż obaw o prawą stronę City było całkiem sporo. Jednak Boyata poradził sobie znakomicie, w przeciągu 88 minut notując zaledwie jeden błąd(wejście w Żirkowa, po którym dostał żółtą kartkę). Jednak tak dobry występ nie miałby miejsca, gdyby nie reszta obrony i wspierający ją pomocnicy. Mancini słusznie nazwał ich „Band of Brothers”, jakkolwiek najpierw wygrajmy wojnę, a potem wydamy ostateczną ocenę ;-) W każdym razie nie dziwi, że zawodnikiem meczu został wybrany Kompany – to oczywiste ukoronowanie jego gry jak i całej formacji. Magiczne zero z tyłu to zasługa taktyki przyjętej przez Włocha. Jego I am here to win; only to win; always to win zawsze w wypadku meczów z mocarzami biegnie przez first not to lose. Co ważne, wczoraj miał odpowiednich wykonawców tego założenia, nikt się nie wyłamał, Boyata to nawet do przodu śmigał, choć nikt nie oczekiwał, iż w ofensywie coś pożytecznego dokona. O świetnej asekuracji Barry'ego i de Jonga wspominać nie muszę - kto widział mecz, ten wie o czym mowa. Naprawdę podobało mi się, jak pracował cały zespół. Tevez gdzieś tam w połowie boiska, a reszta Błękitnych umiejętnie przesuwała się reagując na poczynania gości. A że odbiór funkcjonował prawidłowo, to widać nie tylko w statystyce, a też po golu Carlito - Ramires traci piłkę, jedno podanie, sprint i Czech bez szans. Perfekcyjne zwieńczenie pomysłu Manciniego na to spotkanie. Co ciekawe, w grudniu zeszłego roku opublikowałem notkę składająca się z pochwał angielskich blogerów piszących o City. Część z nich zachwala ówczesną defensywę(2:1), choć dopuściliśmy wówczas do straszliwej nerwówki i rzutu karnego... A teraz mamy zaledwie dwa gole stracone. Wielka szkoda, że oba tak mocno zaważyły na wynikach.
Nad wadami Chelsea lepiej wypowiedzą się jej kibice – na blogu Taktycznie Michał Zachodny dość jasno precyzuje bolączki mistrza: brak Lamparda, Drogba rzadko cofający się po piłkę i generalnie poza grą oraz Essien, który Lampsem po prostu nie jest. Bardzo podobne wnioski wysnuli autorzy analizy z Zonal Marking, z jednej strony chwaląc City za solidną postawę, z drugiej punktując kompletny brak kreatywności(symptomatyczne, że najgroźniejsza sytuacja podbramkowa miała miejsce przy rzucie rożnym) i indywidualnych akcji ze strony zawodnikow Chelsea. Kibicom The Citizens nie przekonanym jeszcze do Manciniego bardzo polecam lekturę obu analiz – może to Wam pozwoli nieco inaczej spojrzeć na naszego Włocha, zamiast ciągle krytykować go za sprzedanie Irelanda i wydawane miliony. Moim zdaniem facet ma wizję, którą konsekwentnie realizuje. Żeby było jasne - mnie też bolą niektóre ruchy transferowe, nie jestem szczęśliwy, gdy słyszę kwoty za zawodników(acz w kwestii psucia futbolu jestem innego zdania niż większość), ale do cholery, tu chodzi o City i nie mam wątpliwości, komu kibicuję. Ani grama niepewności. Poza tym, nie będziemy wiecznie grać z trójką w środku, to oczywiste. Jest kilku takich rywali, przy których Roberto da pohasać drużynie w ofensywnym 4-2-4 i wtedy spodziewam się rezultatów w okolicach Burnley ;-) I jak mówi pewien kabaret, będzie pan zadowolony! Defensywne nastawienie zwyczajnie się opłaca – są trzy punkty, których się spodziewałem i zespół powinien być dzięki nim coraz silniejszy. Wraca Boateng(fajnie, że zadebiutował w końcu), niedługo będą sprawni Kolarow i Balotelli, wtedy pokażemy, że nasze marzenie o pierwszej trójce nie jest bezpodstawne. Nie widzę powodów, aby nas skreślać, tak samo jak nie twierdzę, że Chelsea swój pierwszy poważny test oblała, bo brzmi to jakbyśmy odebrali jej wszelkie szanse na obronę tytułu. Oba klubu nadal w grze, oba potrzebują mnóstwo cierpliwości w dążeniu do celu.
sobota, 25 września 2010
Pojedynek Chelsea z Manchesterem City określa się od dłuższego czasu mianem pierwszego poważnego testu ekipy ze Stamford Bridge, trochę lekceważąc fakt, iż dla The Citizens jest to równie kluczowe spotkanie. Dzisiejszy wynik może lepiej określić nasze ambicje na ten sezon, może nawet zaważyć na posadzie Manciniego(przynajmniej w prasie) i przyszłości całej kampanii. Na obecną formę The Blues patrzymy z zazdrością, ale bez wielkiej obawy - każda seria kiedyś się kończy i dziś trzeba zrobić wszystko, aby Chelsea zatrzymać na City of Manchester Stadium. Chelsea, od siedmiu lat czerpiąca garściami z portfela rosyjskiego oligarchy, to zespół kompletny i zbliżający się do nudnej(aż niektórzy pytają, kiedy sezon się w końcu zacznie) doskonałości, aplikujący gole rywalom w stylu i ilościach znanych z Katalonii. Aktualny mistrz nawet jak przegrywa w tym sezonie, to tylko w okolicznościach pięknych i mogących posłużyć za odpowiedzieć na pytanie: dlaczego kochamy futbol. Rezerwowy w większości skład wystawiony na Carling Cup, mimo iż grał od pewnego momentu w „10”, był w stanie z niekorzystnego 1:3 doprowadzić do remisu. A mimo porażki 3:4, kibicie nie mają wątpliwości, że na Stamford Bridge jest ekipa zdolna osiągnąć jeszcze więcej niż przed rokiem. Robi się niedobrze od tego, czyż nie?;-)
Manchester City przy Chelsea wygląda jak młodszy brat. Wzorujemy się na starszym, chcemy mieć to samo i kopiujemy sposób na triumf, choć wyników – po dwóch latach – tak wyraźnych nie ma. Może to kwestia poziomu, z którego startowaliśmy – The Blues przed Abramowiczem liczyli się w czołówce, natomiast The Citizens przed wpłynięciem arabskich właścicieli byli zespołem środka tabeli, wciąż pamiętającym boje w League 2 pod koniec wieku, z nieźle prosperującą akademią. W zeszłej kampanii różnice zniwelowało boisko – najpierw pod wodzą Hughesa Adebayor do spółki z Tevezem i Givenem, który obronił rzut karny, odprawili drużynę Ancelottiego wygrywając 2:1, kończąc jednocześnie fatalną serię remisów w lidze. W marcu zaś, kiedy doszło na Stamford Bridge do pojedynku dwóch włoskich szkoleniowców, to Chelsea przegrała 2:4. Dwa gole Bellamy’ego i Teveza wobec dwóch czerwonych kartek, w ten sposób Manchester City został jedynym klubem, któremu późniejszy Mistrz nie odebrał ani punktu. Z obu zeszłosezonowych starć płyną dwa wnioski. Pierwszy: nadchodzące spotkanie będzie absolutnie topowe. Drugi: The Citizens mogą notować przeciętne wyniki i nie imponować formą, ale na Chelsea(czy każdy mocny klub) mobilizacja jest ogromna(to ta dobra strona typical City). Jestem przekonany, że stać nas, aby zaprezentować się dziś wybitne. Pytanie, czy to wystarczy, aby ograć świetnie dysponowanego obrońcę tytułu?
Największym problemem Manciniego przed sobotą są kontuzje w defensywie(chwilowo odpuszczę sobie komentarz do ćwierknięć niejakiego Raymonda Verheijnena). Mówiąc ściślej: nie mamy lewego obrońcy. Zdolni na niej grać – Lescott, Boateng, Kolarow i Bridge – są poza kadrą z powodu urazów. Z wypowiedzi na przedmeczowej konferencji wynika, że Richards także nie jest sprawny i jego miejsce na prawej stronie musi zająć Pablo Zabaleta, co i tak zonacza, że boki oborny nie będą dziś naszym atutem. Poza nim mamy jeszcze Boyatę, Kolo Toure i Kompanego. Kogo Roberto wystawi na lewej stronie, pozostanie tajemnicą do ogłoszenia składów. Moim zdaniem wybierać będzie z trójki Cunningham, Barry i najmniej prawdopodobny de Jong. Przywiązanie do trójki w środku pola, tj. Anglika, Holendra i Yayi Toure, może nas skazywać na młodego Irlandczyka, który niedawno zaliczył debiut w swojej reprezentacji, często(również z uwagi na Mundial) grywał w okresie przygotowawczym. Trudno jednak wierzyć, aby był gotowy na starcia z Maloudą, Drogbą czy Anelką, ale to samo kiedyś powiedziałbym o Boyacie, który jednak z United względnie sobie poradził. Tak czy siak, za desygnowanego lewego obrońcę, ktokolwiek by nim nie był, będę mocno ściskał kciuki. Przyda się. Co do reszty formacji, wątpliwości niewiele – w bramce na pewno zobaczymy Joe Harta, w ofensywie zaś – Teveza, Milnera i najpewniej Johnsona(mimo iż grał w Carling Cup), ewentualnie Silvę bądź SWP. Mimo atutu własnego boiska Mancini nastawi się na opanowanie środka boiska, choć to zadanie będzie znacznie trudniejsze, niż to miało miejsce np. z Liverpoolem. Nawet jeśli w składzie The Blues zabraknie Lamparda, Kalou(to chyba nie osłabienie) i Benayouna, to i tak pomoc Chelsea z Essienem, Mikelem i Ramiresem(skład gości znamy już od wczoraj) będzie godnym rywalem. Wynik może być jednak tylko jeden. Lidera EPL da się dziś zatrzymać, pod warunkiem, iż piłkarze podejmą do meczu tak, jak chciałby tego Roberto Mancini. Swą dewizę - słowo mentlaność, tak bardzo lubiane przez Włocha nie pada co ciekawe - ujął w piątkowym wywiadzie dla Daily Mail:
Moja wiara w Roberto, mimo porażki w Carling Cup i średniego startu w lidze, nie słabnie. Gdybym był na trybunach CoMS, wykrzyczałbym moje poparcie dla Włocha bez wahania. Czas pokazać Chelsea, że jeszcze tytułu nie wygrała - choć sam Mancini już im go wręczył - a nawet jeśli mają go zdobyć, to bez ograbiania z punktów Manchesteru City. C'MON CITY!
wtorek, 02 marca 2010
Jeśli porażka(bolesna, dodać warto) w dogrywce ze Stoke City otworzyła krytykom Manciniego usta, by znów mogli pleść androny o jego zwolnieniu, to mecz z Chelsea chyba jednak buźki im pozamykał. Przynajmniej do następnego meczu.
sobota, 05 grudnia 2009
![]() Emocje przed spotkaniem z Chelsea były wręcz zagwarantowane, ale chyba nikt się nie spodziewał, że będzie ich mnóstwo i to nie tylko z powodu, iż sędziował umiłowany Howard Webb. Manchesterowi City udało się przerwać brzydką passę siedmiu remisów z rzędu i pokonał na własnym boisku faworyzowany team Ancelottiego 2:1(1:1).
|
Zakładki:
Czytam, komentuję..
Angamoss![]() Błękitna strona miasta | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||