Wpisy z tagiem: Robinho

czwartek, 15 lipca 2010

Ochłonęliśmy po Mundialu, zaczynamy tęsknić co raz mocniej za starciami klubowymi, a ja jeszcze chciałem podsumować występ zawodników City na boiskach RPA. I tych starych, i tych nowych, nawet o wypożyczonych nie zapomniałem. Tekst długi, ale dacie radę. A jak w waszych drużynach oceniacie wyczyny reprezentantów? Bo Błękitni nie mają się czego specjalnie wstydzić. Zresztą sami spójrzcie, kogo w kadrze będziemy mieli w nadchodzącym sezonie. Na początek…

Mistrz

Udział Davida Silvy w mundialowym sukcesie La Roja’y(jakiś pomysł, jak to odmienić sensownie?) jest marginalny, choć sam fakt, iż Manchester City będzie miał w swoim składzie świeżo upieczonego Mistrza Świata jest wydarzeniem bez precedensu. Przed Davidem, moim imiennikiem nota bene, wielka przygoda w Manchesterze. Wraz z jego przyjściem powstało wiele ciekawych taktycznych kwestii do rozwiązania. Czy Mancini zmieni system gry tak, aby Silvie umożliwić grę w środku? Czy raczej myśli o wstawianiu go na lewą stronę? W tej chwili rzucam te pytania, ot tak, bo Silva przez najbliższe dnie z pewnością będzie myślami z reprezentacją i jej niesamowitym wynikiem. Poświętuje, a potem wróci do klubu i rozpocznie nowy sezon, którego już nie możemy się doczekać.

Wicemistrz i ćwierćfinalista

de jong i robinho

De Jonga pozwoliłem sobie wytypować na cichego bohatera ćwierćfinału z Canarinhos i oprócz oczywistego Man of The Match, czyli Sneijdera, Nigel znów pokazał, że jest jednym z najlepszych defensywnych pomocników w Europie. Prawie nigdy nie wyściubia nosa za swoją połowę, w ciągu pięciu meczów na bramkę uderzał aż(!!) raz(w finale też bodaj raz mu się to zdarzyło). Wespół z van Bommelem solidne skopali uniemożliwili skuteczną grę Brazylijczykom, choć dalej nie wiem, gdzie obracali flaszkę, kiedy Melo pięknym podaniem przez dwie formacje wypuszczał Robinho. No i – wracając do de Jonga -  się wykartkował dzięki faulowi na koledze z zespołu na półfinał, co zawsze jest lepszą opcją, niż absencja w finale. O meczu na Soccer City rozprawiać będziemy pewnie jeszcze długo, więc teraz w skrócie – rysą na poprawnym występie de Jonga okazało się fatalne wejście w Xabiego Alonso, które mogło skończyć się wykluczeniem. Nie mam zamiaru wyciąg jakiś szczególnych wniosków, ot, Nigel wpisał się w sposób gry swojej drużyny. Na miejscu Manciniego od Holendra zaczynałbym desygnowanie wyjściowej jedenastki.
A skoro wspomnieliśmy o strzelcu jedynego gola dla Brazylii w przegranym ćwierćfinale, to jak podał ostatnio Daily Mail, Shay Given wyczekuje powrotu Robinho na Eastlands. Przypomnę, iż Brazylijczyk może zostać w Santosie na przyszły sezon, gdyż taką opcję wpisano w umowę wypożyczenia. Przed Mundialem dochodziło do spekulacji na ten temat i podobno Robson byłby skłonny wrócić do macierzystego klubu. Moje zdanie jest jasne: niech jego dwa gole nie zamydlają nam oczu. Chłopak naładował akumulatory w ojczyźnie, gdzie nikt nie ogranicza jego talentu takimi bzdurami jak taktyka, i to reprezentacji Brazylii oddał owoce wypożyczenia do Santosu. W Anglii na Robinho czeka walka o miejsce w składzie z Bellamy’m i Silvą(w porywach SWP lub A. Johnson mogą się włączyć), ciężki sezon w rozgrywkach ligowych i europejskich. Biorę pod uwagę, iż miniony sezon Robsona w City stał pod znakiem kontuzji, świetnej formy Bellersa i zmiany menadżera, ale nadzieje na odrodzenie Brazylijczyka na boiskach EPL przyjmuję chłodno. Równie dobrze może minąć miesiąc i znów przeczytamy wywiad, w którym nasz bohater będzie twierdził, że np. kocha Barcelonę i zawsze chciał tam grać, albo iż Europa to jednak nie dla niego i mamusiu, ja chcę do domu gromić 10:0.

Brązowy medalista

Ponieważ nie śledzę wyczynów co raz mocniejszej Bundesligi, to o Jerome’ie Boatengu miałem bardzo nikłe pojęcie. Na szczęście na mistrzostwach rozegrał pięć spotkań, z czego jedno – to decydujące o brązie – na prawej obronie, resztę zaś na lewej stronie. Cóż można o nim powiedzieć? Silny, szybki, waleczny, nieźle podaje(jedna asysta) i osobiście liczę, że bliżej mu będzie do wygryzienia Bridge’a ze składu, niż na przykład do wymuszenia odejścia Onuochy czy Richardsa. Cokolwiek się stanie, zakupiliśmy solidnego defensora gotowego grać na całej szerokości formacji(alternatywa dla Zabalety?) i będzie z niego pożytek, szkoda, że na pewno czyimś kosztem.

Znów ćwierćfinaliści

Carlos Tevez, jak cała reprezentacja Argentyny, w moim odczuciu padł ofiara nieudolności trenerskiej Diego Maradony. Do spotkania z Niemcami jeszcze wierzyłem, że świetną atmosferą w drużynie można przeskoczyć taktyczną abnegację, ale na nieszczęście dla Albicelestes, rzeczywistość okazała się bardzo brutalna. I nie wiem już, czy Tevez zawiódł, czy wręcz przeciwnie. Drugi gol przeciw Meksykowi na pewno w top10 mundialowych goli, ale tak samo bramka na 1:0 przejdzie do niechlubnej historii piłki nożnej. Z drugiej strony, może owa sytuacja w połączeniu z nieuznanym trafieniem Anglików coś w fifowskim betonie zmieni. Carlito zaś ma czas na odbudowę i przygotowanie się do nowego, pełnego wyzwań, sezonu. Wszyscy na niego liczymy!

Na drugim biegunie napastników The Citizens „leży” – tj. nikt specjalnie jego występem w RPA się nie przejął - Roque Santa Cruz.. 314 minut na przestrzeni pięciu meczów, zaledwie siedem strzałów i zero goli. Nigdy Paragwajczykowi nie oszczędzałem złośliwości, jednak z uwagi na Mundial sobie odpuszczę i po prostu będę wyczekiwał wieści o jego sprzedaży.

1/8

Kto czytał moje wpisy w różnych miejscach ten wiedział, iż obok Francji, to Anglikom na afrykańskich boiskach życzyłem najgorzej. Ani przez moment nie wierzyłem, iż pozbierani z klubów EPL zawodnicy są w stanie stworzyć prawdziwego zespołu i nie pomyliłem się. Niestety spory w tym udział miał Gareth Barry. Gdyby tak występ na mistrzostwach miałby decydować o przyszłości w klubie, to pomocnik City musiałby się sporo namęczyć, aby swoją pozycję pewniaka w talii Roberto zatrzymać. Owszem, kontuzja nie pomogła, grać w kiepskiej drużynie żaden powód do chwały, lecz dwa gole strzelone przez Niemców obciążają konto Barry’ego i to mocno. Nie było w pobliżu de Jonga, który by asekurował… Żal Joe Harta, na którego selekcjoner Synów Albionu, czego tragiczny w skutkach efekt widzieliśmy w spotkaniu z pochłaniaczami hamburgerów. Szczęścia w inauguracji Mundialu nie miał też Shaun Wright-Phillips. Prawoskrzydłowy grał na lewej(?!) stronie, a w całym turnieju zabrakło mu minuty, aby zaliczyć pełne 90(trzy występy w sumie). Skoro SWP i tak miał być rezerwowym, nie wiem więc, dlaczego nie pojechał Adam Johnson, który mógłby kadrze dać więcej, niż rozczarowany sezonem Shaun. A Capello na stołku i tak pozostał…

Wyjątkową niespodziankę sprawiła Słowacja. Wyjście z niełatwej grupy i walka do końca z późniejszymi wicemistrzami na trwałe zapisze się w historii futbolu naszych południowych sąsiadów, w czym swój udział miał Vlad Weiss junior. Trzy spotkania, każde na innej pozycji(zwiedził całą szerokość środkowej formacji) i sporo zamieszania w polach karnych rywali, mimo iż słowacki ofensywny pomocnik strzelał na bramkę tylko raz(mniej niż de Jong!), skuteczność podań też bez rewelacji(56%). Przypomnę jednak, że mówimy o 21-letnim zawodniku, debiutującym w kadrze przed niespełna rokiem. Vlad ma przed sobą przyszłość, ale czy na CoMS? Występy w RPA nie mogą dać odpowiedzi, osobiście liczę, że Weissa w koszulce The Citizens ujrzymy.

Faza grupowa

Bracia Toure wpisali się w ogólny poziom drużyn afrykańskich, czyli zawiedli. Fakt, grupa łatwa nie była, sędzia uznał ręcznego gola Luisa Fabiano, ale nie ulega wątpliwości, że WKS, reprezentacja pełna gwiazd europejskiego formatu, powinno osiągnąć więcej. Bezbarwność drużyny można przypisać wielu czynnikom, a to że trener nowy(a właściwie już stary), że sporo silnych osobowości, że sezon na Starym Kontynencie ciężki… Afryka piłkarsko nie rozwija się jak należy, pomimo iż zawodnicy wiele mówią na temat wielkiego oddania reprezentacjom. Plus odpadnięcia w fazie grupowej taki, że Kolo i Yaya wcześniej wrócili do klubowych obowiązków. Po Mundialu wracamy do nich wszyscy. Nareszcie!

poniedziałek, 25 stycznia 2010
robs
Kiedy od finału Carling Cup dzieli City tylko jeden czerwony przeciwnik, to w drugim pucharze można odpaść bezwstydnie po ambitnej walce niżej klasyfikowanego przeciwnika, luzując nieco mentalność zwycięzców. Scunthorpe wprawdzie zabrakło i to sporo, aby sensacja stała się faktem, nie mniej - widowisko było przyjemne dla oka kibica City, a obojętni fani piłki kopanej nie mieli powodów do narzekań.