Wpisy z tagiem: Prejuce Nakoulma
wtorek, 01 listopada 2011
Przełamanie! Górnik po sześciu(siedmiu licząc blamaż w Pucharze Polski) meczach bez zwycięstwa w końcu zdobył 3 punkty. Wielkiej uldze towarzyszyło mi równie wielkie pytanie: skąd w piłkarzach ta nagła odmiana? Nic jej nie zapowiadało. Nikt mi nie wmówi, iż zwyczajnie przypomnieli sobie, iż mecz trwa 90 minut i to wystarczyło, aby pokonać słabo grającą na wyjazdach Jagiellonię. Równie kiepsko przy Roosevelta prezentowała się Cracovia, a ostatecznie wywiozła z Zabrza trzy punkty. Nie uważam, aby to był definitywny koniec kryzysu, jaki targał drużynę(klub?) przez ostatnie tygodnie. Przerwanie złej passy to oczywiście ważny krok ku utrzymaniu, ale potrzebujemy jeszcze kilku dobrych wyników, aby z przekonaniem zostawić fatalne występy za sobą. Okazja ku temu jest wyraźna - Górnik zagra z Podbeskidziem, rozkojarzoną Wisłą Kraków oraz Zagłębiem Lubin(te już z nowym trenerem, Pavlem Hapalem). Ostrożnie zakładam, iż cztery punkty w trzech spotkaniach usatysfakcjonują nie tylko mnie. Martwić mnie jednak będzie, jeśli głównym aktorem nadchodzących kolejek będzie Prejuce Nakoulma. To świetny piłkarz i największe wzmocnienie Górnika, ale jeśli gra KSG zostanie oparta tylko na nim, czeka nas zguba. Kontuzja, nieskuteczność, gorszy dzień i w ofensywie możemy wyglądać tragicznie. Dlatego już teraz trzeba myśleć o 'doładowaniu' siły ataku. Ogrywanie Milika to wyboisty i mało wdzięczny proces(aczkolwiek wart zachodu!), Zahorski nastawiony na walkę nie ma mocy niezbędnej do zdobywania chociażby 10 goli w sezonie. "Prezes" to wielki skarb, ale trzeba pamiętać, że może się to szybko przeciwko zabrzanom obrócić. Gdyby jednak zabrzanom udało się zdobyć więcej niż powyższe minimum, to moje podejrzenia względem zajść po Wielkich Derbach Śląska nabrałyby naprawdę realnych kształtów. To znaczy żeby była jasność - to co za chwilę przeczytacie to zwykła spekulacja. Zlepek faktów i domysłów nie pretendujący do miana jedynej prawy, ot takie moje wytłumaczenie sytuacji panującej w Zabrzu.
Małgorzata Mańka-Szulik, sport.pl Otóż jedną z ważniejszych wskazówek dla mnie była wypowiedź - szokująca, dodam - Małgorzaty Mańki-Szulik, prezydent Zabrza. Swoiste votum zaufania dla trenera wyrażone przez osobę nie związaną z Górnikiem od strony sportowej(aby wyprzedzić podejrzenia o szowinizm - płeć włodarza miasta nie ma żadnego znaczenia) była cokolwiek dziwna. Dlaczego pani prezydent wypowiada się o obsadzie stanowiska trenera? Rozumiem, że miasto jest większościowym udziałowcem, ale to chyba nie upoważnia do takich rozstrzygnięć. Jednocześnie wypłynął nius, jakoby zmiana miała się dokonać... na stanowisku prezesa. Spekulacje na temat nielojalnego Młynarczyka, który chciał zwolnić Adama Nawałkę wbrew polityce miasta, urosły jak grzyby po deszczu. I chyba jest w nich ziarnko prawdy. Tłumaczenie prezesa obowiązkami w kancelarii prawnej jest oczywiście wiarygodne, ale zawsze może się coś za nimi kryć. Z drugiej strony mamy piłkarzy, wśród których od jakiegoś czasu narastało niezadowolenie. Teoretycznie zawiązano bunt(zaangażowanie piłkarzy w niektórych meczach było co najmniej podejrzanie niskie), którego celem było wyrzucenie obecnego trenera. Pomijam, skąd taki pomysł, chyba piłkarze nie myśleli, iż wymuszą na Nawałce zmiany tonu i przeobrażą go w potulnego tatusia. Ale założenie, że taka wola wśród jakiejś grupy piłkarzy była, nie jest kompletnie bezpodstawne. Nie wierzę, iż aż tak można schrzanić przygotowanie fizyczne i zabić koncentrację, aby przez sześć spotkań piłkarze tracili głowy i siły w nogach po 60. minucie. Oczywiście, wracając do przełamania, Jagiellonia była słaba w ten weekend(polecam analizę na taktycznie.net) i to z pewnością pomogło odnieść zwycięstwo. Ale w takim razie, dlaczego nie zdobywaliśmy punktów po każdym z takich spotkań? Na dobrą sprawę, gdyby nie arbiter Krztoń i jego ślepota w Warszawie, Górnik dziś byłby zaledwie punkt ponad analogicznym dorobkiem z sezonu spadkowego... Wypowiedzi Małgorzaty Mański-Szulik musiały buntownikom pokrzyżować plany całkowicie. Skoro trener zostaje bez względu na wyniki zespołu, postawa anty traci sens. Miasto przejmuje kontrolę nad klubem, pozbawia władzy w tym zakresie prezesa klubu i tym samym zmusza zawodników do zaangażowanej postawy na boisku. Dodać do tego rywala nastawionego na remis i proszę, mamy przełamanie. Oczywiście, potrafię dostrzec plusy takiego rozwiązania. Jeśli Górnik zacznie grać na miarę swoich możliwości, a te przecież widzieliśmy w obecnym sezonie nie raz, to z miłą chęcią przyznam, iż moje nawoływania do wyrzucenia Adama Nawałki były pochopne. Ale z otrąbieniem pomyłki poczekam trzy najbliższe spotkania. Bo coś mi podpowiada, że bez względu na wyniki związek piłkarzy z trenerem zwyczajnie się wyczerpał i wciąż będziemy potrzebować nowego otwarcia, aby przypadkiem nie obudzić się z ręką w nocniku i z klubem na skraju pierwszej ligi.
poniedziałek, 24 października 2011
Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 1:2(1:0) Nakoulma (k.) 14 - Szyndrowski 60, Piech 78. Górnik: Skorupski - Bemben(Olkowski 83), Danch, Banaś, Marciniak - Mączyński, Pazdan, Przybylski, Nakoulma, Kwiek(Jończyk 83) - Milik(Zahorski 64). Ruch: Pesković - Burliga, Grodzicki, Stawarczyk, Szyndrowski – Grzyb(Janoszka 55), Malinowski, Straka, Zieńczuk – Piech(Abbot 76), Jankowski(Lisowski 90). Przyznajcie się, drodzy kibice Górnika: większość z Was po pierwszej połowie Wielkich Derbów była zdania, iż biało-niebiesko-czerwoni wreszcie walczą i jest spora szansa, że nie będziecie musieli się za nich wstydzić. I oczywiście, z tyłu waszych głów jednocześnie głos rozsądku przypominał o meczach ze Śląskiem, Lechią, ŁKSem, Cracovią, w których Górnikom umiejętności piłkarskich wystarczyło na godzinę. Jakie wówczas padały końcowe wyniki, pamiętaliście. I przyszło Wam znów przełknąć gorzką i grubą pigułę. Przyznajcie więc, że po ostatnim gwizdku poczuliście się tą pierwszą połową oszukani. Bo dano Wam nadzieję podobną do placu budowy wokół murawy. Zresztą i w sens budowania czegokolwiek wokół Górnika pewnie zwątpiliście. Przecież widmo strefy spadkowej jest już bardzo wyraźne. Przyznajcie się piłkarzyki, że to konflikt z trenerem Nawałką sprawił, iż rozegraliście żałosny sparing zamiast najważniejszego meczu w sezonie na Roosevelta. Przyznajcie się, gdyż tylko ta okoliczność pozwoli uwierzyć w to, iż możecie po zmianie trenera utrzymać klub przed spadkiem. Nawet jeśli się to uda, to i tak nie wybaczę wam piątkowej porażki. Można walczyć i przegrać, ale oddać Ruchowi piłkę i czekać aż spokojnie wyjdzie sobie na prowadzenie nie wolno, choćbyście nie otrzymywali wypłat od stycznia. Miejcie honor i przyznajcie, że coś jest na rzeczy. I zacznijcie odrabiać te cholerne punkty. Podobny apel do Adama Nawałki. Czas odejść. Kiedy trener traci kontrolę nad szatnią(tu już nawet nie chodzi o błędy taktycznie, przygotowanie fizyczne czy wątpliwą selekcję) i zawodnicy, choć nie grają dla Adama Nawałki czy kogokolwiek innego, szkodzą swoimi występami interesom klubu, to jest moment w których trzeba dokonać radykalnych zmian. Powtarzane do znudzenia slogany o „wyciąganiu wniosków” i „jeszcze bardziej wytężonej pracy na treningach” proszę zabrać ze sobą do Krakowa, albo wyrzucić do kosza. Żadne poganianie biczem nie uratuje atmosfery w zespole(w klubie?), albowiem ta jest najzwyczajniej fatalna. Potrzeba nowego rozdania na Roosevelta. I tak samo jak Adam Nawałka był autorem takowego w 2009 roku po zwolnieniu Komornickiego, tak teraz jego następca będzie walczył o ligowy byt w Zabrzu. I powinien rozpocząć swą misję już od „poniedziałku”, a nie od stycznia. Przyznać do winy powinny również władze Górnika. Strategia po sprzedaży Jeża i Sikorskiego pod polskobrzmiącym tytułem „jakoś to będzie” nie wypaliła, delikatnie rzecz ujmując. Bez odważnych i sensownych decyzji nie ma co marzyć o wyprowadzeniu klubu z kryzysu, w jakim tkwi od kilku tygodni. Nie lubię wzywać do ścinania głów, ale pewien układ na R81 przestał funkcjonować i trzeba wymienić jego elementy, z głównym mechanizmem włącznie. Czekać na zwrot w moim odczuciu nie mam już sensu. I na koniec przyznam się sam. Jeśli w najbliższym czasie nie zobaczę choćby promyka nadziei i kilku punktów więcej na koncie zabrzan, to uwierzę w powtórną degradację. A to miał być spokojny sezon bez dramatów, bez rewelacji... Dopóki jednak piłkarze Nawałki(?) będą dopuszczać do sytuacji, w której rywal może zdobyć pięć goli w 10 minut, nie widzę powodów, aby dopuścić do siebie odrobinę kibicowskiego spokoju.
niedziela, 16 października 2011
Zdobywanie nawet najcenniejszych punktów za sprawą błędów sędziowskich nigdy nie będzie dla mnie satysfakcjonujące. Może i jestem głupi, może czasem zbyt uczciwy, ale zawsze brzydziłem się takim sposobem. Oczywiście nie mam pretensji do piłkarzy, zwłaszcza Nakoulmy, który wcześniej zmarnował dwie wyśmienite sytuacje i trzecią po prostu musiał zamienić na gola -przecież jest napastnikiem i zagranie ręką nie powinno go zatrzymać. Błąd sędziowski był jednak tak ewidentny, że chce się płakać i po raz kolejny z wyrzutem spojrzeć na oporne powtórkom światowe i europejskie władze piłkarskie. Bez różnicy, czy punkt się Górnikowi należał, czy też nie - piłkarze Czarnych Koszul mają prawo być wściekli na arbitrów niezdolnych do prawidłowej oceny sytuacji. A to ostatnio zdaje się być plagą boisk Ekstraklasy, co skłania ku myśleniu, iż sędziują naszym drużynom ludzie wybitnie się do tego nie nadający. Po meczu w Warszawie przeczytałem tekst Rafała Steca o już prawie nieżywej korupcji, która prawdopodobnie trzyma się mocniej niż kiedykolwiek, bo działa o wiele subtelniej niż wcześniej. Nie wierzę, iż biedujący Górnik miałby środki, aby opłacić choćby chłopców do podawania piłek, więc nie da się powiedzieć, iż ślepota pana Krztonia i jego asystenta była inspirowana przez zabrzan. Wracając do spraw czysto piłkarskich, zastanawia mnie dramatyczny spadek formy Michała Gaszparika. Oglądałem go w sobotę i dziś, podczas meczu Młodej Ekstraklasy i jedyne czym zaskoczył to sztuczką techniczną... samego siebie(kilka minut później został zdjęty). Wczoraj podobnie - idiotyczne wejście na plecy Trałki musiało skończyć się rzutem karnym, a poza tym Słowak grał słabo i bez woli walki, czym zmusił Nawałkę do zmiany swoich przyzwyczajeń i przeprowadzenia roszady jeszcze w pierwszej połowie. Brak Jeża doprawdy aż tak źle wpłynął na Michała? Trener Górnika wystawił go w pierwszej '11', gdyż - jak sam twierdzi - Gaszparik przekonał go postawą na treningach, co oznacza, iż uraza(?) po przymusowych(??) testach w Izraelu znikła. A formy jak nie ma, tak nie było. Szczególnie dziwi stawianie na Słowaka w kontekście umiejętności Nakoulmy. W mojej ocenie jest to obecnie najlepszy piłkarz Górnika obok Kwieka i Skorupskiego i chyba nie stać nas na granie nieopierzonym Milikiem w nagrodę za jego postawę na treningach. Jasne, ogrywanie 17latka jest chwalebne i z pożytkiem dla polskiej piłki. Gorzej z wynikami Górnika, wydaje mi się, że młodzian nie jest gotowy na 90 minut walki w Ekstraklasie i zwyczajnie powinien ustąpić miejsca bardziej doświadczonym zawodnikom. A jeśli koniecznie ma grać ktoś młody/wychowanek, to skłonny byłbym postawić na Sobczaka, który ma już jakieś małe osiągnięcia i występy w pierwszym zespole. A jak wygląda drużyna? Kiepsko. Po dramacie z Cracovią i sabotażu z Koroną poprawa jest minimalna. Korzystny wynik z Polonią zawdzięczamy słabej postawie Czarnych Koszul, w szczególności obrońcom - nie potrafili trzykrotnie upilnować Nakoulmy i to się w końcu zemściła - oraz Danielowi Sikorskiemu, który fatalnie spudłował będąc sam na sam ze Skorupskim. Swoją drogą pojedynek Bonina, Sikorskiego i Jeża z byłym klubem wypadł blado. To znaczy co do Daniela, to wiadomo. Bonin natomiast nie zachwycił na lewym skrzydle, a Jeż wypadł... ze składu, gdyż doznał urazu podczas rozgrzewki. Nie ma się co nabijać z zawodników, którzy wybrali miejsce pracy stabilne finansowo, ale z tak szalonym właścicielem. Bo i tak na pewno odczuwają konsekwencje swoich decyzji. Poza tym fajnie, że Górnik stworzył sobie kilka sytuacji w drugiej połowie, ale na solidniejszych rywali to może nie wystarczyć, bo choć Polonia ma piłkarzy lepszych, to ekipa z nich z wiadomych przyczyn żadna. A przed KSG najważniejszy mecz rundy - Wielkie Derby Sląska z Ruchem, który w tabeli jest wyżej i na tę chwilę może czuć się małym faworytem, nie tylko dlatego, iż przełożył swoje spotkanie Pucharu Polski, a my musimy jechać do zdzierców z Wejherowa. Bo kryzys w Górniku Zabrze wciąż jest faktem. Pierwsza połowa na Konwiktorskiej znów pokazała, jak niewiele charakteru prezentują obecnie podopieczni Adama Nawałki. I sam trener jest mniej aktywny przy linii bocznej, wcześniej był gotów w każdej chwili wskoczyć na boisko, teraz jakoś tak spotulniał. Piłkarzom brakuje błysku(kilka dobrych podań Kwieka to za mało, abym zmienił zdanie) i zadziorności, a bez tych cech o korzystny wynik za tydzień będzie bardzo trudno. I nie ma się co odwoływać do starego porzekadła, iż derby rządzą się własnymi prawami - bez charakteru Górnik nic nie wskóra i to już widać po tabeli. 10 punktów w 10 meczach, pozycja numer dwanaście. Stanowczo, stanowczo za nisko jak na nasze oczekiwania. Aczkolwiek nikt już nie próbuje łapać piłki, gdy ta jest jeszcze w polu gry. Znaczy się - jest progres ;-) Ach i byłbym zapomniał - cieszy powrót na boisko Michała Jończyka. Wypada życzyć zdrowia piłkarzowi, który ostatni mecz rozegrał w listopadzie zeszłego roku. Ach i jeszcze jedno: wypowiedzi Prejuce'a ani trochę mnie nie rażą. Lepsze to niż przyznanie się, iż szukało się karnego na chama, żeby oszukać, jak to w zeszłym sezonie uczynił Theo Walcott.
wtorek, 20 września 2011
Śląsk, Widzew, Lechia, Łódzki KS. Co łączy te ekipy z Górnikiem? Otóż wszystkie do 60 minuty przegrywały z Górnikiem Zabrze 0:1. Wynik to, jak wiecie, dość kruchy w ligowej rąbance i wystarczy prosty błąd, udana kontra czy sędzia, który się zagapi i dobry rezultat trafia szlag. Górnika z wyżej wymienionymi trafił cztery razy. I z 12 punktów zrobiły się 3. Od biedy można jeszcze dodać doprowadzenie do remisu na Legii, ale nie bądźmy aż tak brutalni - tamten mecz i tak należał do gospodarzy. Tabela jednak nie kłamie - Górnik jest dziesiąty z dziewięcioma punktami, zamiast na przykład szósty(trzy punkty więcej). A na dobrą sprawę o dwóch zwycięstwach zadecydowały zaledwie dwie stuprocentowe sytuacje - we Wrocławiu sam na sam zmarnował Olkowski(byłoby 2:0), a w Bełchatowie w sobotę Kwiek postąpił najgorzej jak tylko mógł, marnując wysiłek Nakoulmy. Wystarczyło zostawić piłkę Thomikowi, który miał o wiele łatwiejszą okazję do strzału. A tak, Kwiek zagrał samolubnie i z pół obrotu trafił obok bramki(o późniejszych pretensjach i odepchnięciu Thomika nie wspomnę. Ale taki to już charakter "Olka"). Byłoby 2:0... Pal licho słupek Wodeckiego. Gdyby padł gol, czułbym pewną niesprawiedliwość. Bo znów, znów Górnik pokazał, że mecz kończy się po czterech, a nie po sześciu kwadransach jak to zwykle bywa. Niemal od zegarka ktoś wyłącza zespołowi Adama Nawałki koncentrację, siły(tu mam wątpliwości, moim zdaniem zespół jest dobrze przygotowany fizycznie do sezonu) i rozsądek. I jeszcze zapomina, jak wymienić kilka sensownych podań i nie dać się złapać na prostą kontrę. Na co innego mógł liczyć ŁKS? W rozgrywaniu piłki słabi, bez niej również przeciętni. Grali jednak do końca i to wystarczyło. Już nawet nie chcę myśleć, jakie reakcje towarzyszyłyby ewentualnej porażce KSG - Szałachowskiemu wszak zabrakło centymetrów, aby w ostatniej minucie dać gospodarzom trzy punkty. Dlaczego doprowadziliśmy do takiej sytuacji? Skąd ten skandaliczny brak zimnej krwi na pół godziny przed gwizdkiem sędziego? Nie wierzę, że cały zespół nagle puchnie, nie w siódmej kolejce Ekstraklasy. Problem jednak istnieje, podobnie jak beznadziejne bronione stałe fragmenty gry w zeszłym sezonie. Jakoś się z nimi Adam Nawałka uporał, ale dopiero na wiosnę. Teraz ma kłopot natury – moim zdaniem – psychologicznej. Zobaczymy jak sobie z nim poradzi. W atmosferze frustracji i szukania winnych dobrze jest spojrzeć na jakiekolwiek pozytywy poza godziną gry oraz broniącym(ratującym skórę Górnika?) na równym poziomie Skorupskim(utrzymać głowę chłopaka na równym poziomie a będą z niego ludzie). Prejuce Nakoulma - już w Gdańsku wyglądał bardzo dobrze(prawie gol i prawie asysta), w Bełchatowie potwierdził niezła dyspozycję, strzelił pierwszego gola dla zabrzan i pokazał, dlaczego Nawałce tak bardzo na nim zależało. Jest szybki, waleczny, dobrze się ustawia i zastawia, nie ma problemów z komunikacją i podaniami. Nie wiem dlaczego Adam Nawałka zdecydował się go zmienić za Milika, zrzucając tym samym na barki młodziana odpowiedzialność za atak, kiedy potrzebowaliśmy naprawdę porządnej iskry, aby odwrócić losy spotkania. Łatwo Arkadiusza obwiniać za to, iż nic nie zaprezentował, ale to bardzo niesprawiedliwe. Tak samo jak w spotkaniach z Lechią czy Widzewem, zawinił zespół. Kolejnym jasnym punktem zespołu był Rafał Olkowski, debiutujący w Górniku na pozycji prawego obrońcy. Podobała mi się jego współpraca z Thomikiem i związana z tym inklinacja do ofensywnych rajdów. Generalnie prawa strona prezentuje się lepiej od lewej, gdyż nie brakuje na niej zawodników szybkich i zdecydowanych. Para Marciniak-Zahorski nie spełnia swojej roli tak jakbyśmy tego oczekiwali. Oczywiście alternatywy dla Adama nie ma, ale być może Zahorski powinien usiąść na ławce. Nie uważam, żeby grał fatalnie - po prostu jego charakterystyka wymusza rozwiązania taktyczne, których skuteczność bywa czasami znikoma. Długie piłki na jego głowę to nie jest sposób na rozegranie, zwłaszcza jeśli potrafimy(przynajmniej w ciągu 60 minut…) poruszać się z piłką naprawdę sprawnie. Może czas wreszcie dać minuty Wodeckiemu(skoro chcemy się pozbyć Gaszparika)? Szansa ku temu pojawi się jutro w trakcie sentymentalnej podróży do Ząbek w ramach Pucharu Polski. Za tydzień do Zabrza przyjeżdża Cracovia, która kolejny raz sezon rozpoczyna od konkretnego falstartu. Zwycięstwo albo hm, znów będziemy słuchać głosów frustracji i pewnie pierwszych napomknień o dymisji. Piłkarskie bogi, obrońcie nas tym razem!
środa, 31 sierpnia 2011
Na znakomitym blogu Michała Okońskiego Futbol jest okrutny znajdziecie moje podsumowanie letniego okienka transferowego Manchesteru City(stan na wtorek około południa). Zamiast przeklejać tekst tutaj, zajmę się bieżącymi sprawami, zarówno w wykonaniu Manchester City, jak i Górnika Zabrze, choć tych związanych z drugim klubem będzie z pewnością mniej. Jedziemy. Prejuce Nakoulma Napastnik z Łęcznej został wypożyczony na rok. Słyszałem o zainteresowaniu Górnika tym zawodnikiem, ale szczerze zadałem sobie pytanie: po co nam on? Jeśli ma wskoczyć do pierwszego składu, to co z Idanem Shriky? Już go Adam Nawałka nie potrzebuje? Dziwne posunięcie, ale piłkarz z Burkina Faso ma czyste konto - co pokaże, to go ocenię. Niestety, koszty kadry KSG wciąż rosną... A niejako związany z transferem Prejuce Michał Pazdan został w Zabrzu - ponoć zainteresowanie Śląska Wrocław było wymysłem jego menadżera. Mario Balotelli Ofiarą błędów na stronie oficjalnej City. Jak to mało czasem ludziom potrzeba. Podstrona z profilem Włocha nie działała poprawnie i na tym ukuto teorię o jego sprzedaży, czy później, jeszcze śmieszniejszą plotkę o wypożyczeniu do Newcastle :) na koniec dnia poszła kolejna bomba - 100 milionów(koron czeskich zapewne) plus Mario za Messiego i Barcelona rozważa ofertę. Ach ten deadline ;) Tomasz Chałas Facet o głośnym nazwisku trafia na wypożyczenia do Zawiszy Bydgoszcz. W Zabrzu nie osiągnął nic, w Ząbkach w poprzednim sezonie również. Pewnie to jego ostatnia szansa, aby uniknąć rozwiązania umowy z końcem rozgrywek. Owen Hargreaves Najdziwniejsza z umów, jakie doszły do skutku. Chłop tyle nie grał, że można wątpić nawet w to, czy potrafi prosto biegać. Ale patrzę na ten deal z nadzieją - jeśli będzie zdrowy, zaliczy kilka spotkań i choćby w połowie wypełni lukę po Vieirze, dzięki czemu jako tako odbuduje swoją karierę, będzie fajnie. Jeśli nie, to trudno, wielkiego ryzyka nie było, wszak nie na nim opieramy zespół. John Guidetti Wypożyczenie do Feyenoordu. W mojej ocenie ofiara Teveza i tego, iż Argentyńczyk został w City. Czyli kadra Błękitnych zamknie się z 4 napastnikami. Szwed zaś powinien dostać sporo szans w Holandii i wróci do nas mocniejszy, niż gdyby grał w Elite Development Squad. Craig Bellamy Podobno widziany w Liverpoolu, ale to nie wyklucza przejścia do QPR. Wyobrażacie sobie? Warnock, Barton, Bellers... oj, działoby się. Póki co nie ma jeszcze żadnych pewnych wieści, o ile w ogóle można o takich dziś mówić. Kierunek Anfield jednak najczęściej wymieniany i tego się trzymam. UPDATE: Craig Bellamy odszedł do Liverpoolu za darmo(Daily Mail tak podał, Guardian zaś określił sumę jako undisclosed). Sporo wzmocnienie ekipy Dalglisha, Bellers na pewno pokaże mnóstwo charakteru. Gdyby tylko Mancini potrafił się z nim dogadać... Shaun Wrigh-Philllips Wczoraj wieczorem napisał na Twitterze, iż odchodzi, a kilka godzin później, że... żartował i nigdzie się nie rusza(konto zweryfikowane, to tak gwoli ścisłości). Ruch do QPR wciąż prawdopodobny(niestety, niestety), jako że większość dziennikarzy bliskich City podało wiadomość o ofercie z Londynu, którą klub z Eastlands zaakceptował.
UPDATE: Bardzo smutny dzień dla wszystkich fanów Man City. SWP po trzech latach od powrotu na Eastlands odchodzi do Londynu. Kwota transferu do Queens Park Rangers nie została ujawniona(ale Guardian podał jakoby chodziło o trzy miliony funtów). Na stronie City warto obejrzeć wideo z golami SWP z jego kariery w Błękicie. łezka się w oku kręci, ech. Nedum Onuoha Sporo mówiło się kilku klubach zainteresowanych jego osobą, ale bez konkretów. Piłkarz wprawdzie zapowiedział walkę o kadrę meczową, ale nie ma na to szans(niestety, niestety). Czyli albo Bolton, albo znów QPR. Choć równie dobrze Neda może czekać przygnębiający kibiców los gdzieś w rezerwach. UPDATE: Ned nigdzie nie odchodzi. A z zestawienia składu(aptrz niżej) wskazuje, iż jest dla niego miejsce w 25. osobowej kadrze. Pytanie, co na to Mancini. Wayne Bridge Ani grama plotki na jego temat. Szok, mimo wszystko to doświadczony w Premiership lewy obrońca... czyżby płaca w City aż tak dobra, aby ją przedkładać nad rozwój kariery? Z najzabawniejszych plotek - Stoke City(podobno nie tylko oni) chciało podobno wypożyczyć Adama Johnsona, a James Milner opuścił trening reprezentacji i.... kibicom Aston Villi znów zamarzył się jego powrót na Villa Park.
Hart, Pantilimon, Taylor Richards, Zabaleta, Kompany, K. Toure, Lescott, Kolarow, Clichy, Savić, Onuocha? (Bridge) Barry, Yaya Toure, de Jong, Milner, Adam Johnson, Nasri, Silva, Hargreaves Aguero, Balotelli, Dżeko, Tevez Razem: 23(z wrażenia zapomniałem o Owenie H.:)) piłkarzy plus Nedum(Wayne'a w ogóle nie biorę pod uwagę).
Skorupski, Pesković, Sławik Bemben, Banaś, Danch, Magiera, Szymura Mączyński, Kwiek, Gierczak, Przybylski, Marciniak, Thomik, Olkowski, Wodecki, Gaszparik, Pazdan, Bębenek, Jończyk, Nowak, Król Zahorski, Milik, Shriky, Gołębiewski, Nakoulma 27 zawodników - niby dużo, ale przy kontuzjach Nowaka czy rekonwalescentach Bębenku i Jończyku nie wygląda to na przerost formy nad treścią. W każdym razie spodziewam się jeszcze kilku wypożyczeń na zimę - wszyscy grać przecież nie mogą. |
Zakładki:
Czytam, komentuję..
Angamoss![]() Błękitna strona miasta | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||