Wpisy z tagiem: analiza
środa, 13 kwietnia 2011
Upokorzenie. Nie ma innego słowa na rezultat poniedziałkowego meczu na Anfield. Najgorszy mecz w defensywie od czasu 0:3 z Tottenhamem. Najgorszy mecz pod wodzą Manciniego(styl+wynik). I jedno z najsłabszych spotkań włoskiego menadżera od wyboru '11' i taktyki po ostatni gwizdek arbitra. I sam nie wiem, co mam myśleć o jego pomeczowych wypowiedziach; punktów Manchesterowi City nic już nie przywróci.
Drogi menadżerze, skład City bez de Jonga i Silvy już zapowiadał spore kłopoty - Nigel jest kluczową postacią jeśli chodzi o utrzymanie w ryzach środka pola. Bez niego piłkarze zwyczajnie się rozjeżdżają, Barry nigdy nie zdąży z asekuracją, Yaya mniej się angażuje w destrukcję, a wybrany w miejsce Holendra Milner... zdaje się być ofiarą Manciniego i jego złych wyborów/braku umiejętności dostosowania pozycji i roli piłkarza na boisku do jego walorów. A David Silva obok Adam Johnsona to najlepszy magik w zespole - stworzenie 100% sytuacji podbramkowej dla Hiszpana to przecież fraszka. Każdy średnio rozgarnięty widzi różnicę jaką robią obaj ci zawodnicy. Wymieniona dwójka plus Tevez i Kompany są szkieletem drużyny. A bez miednicy i kręgosłupa nikt jeszcze daleko nie zaszedł.
Błędy Roberto szybko zostały obnażone. Przy pierwszym golu, pechowym dla City podwójnie, bo po niegroźnym zdawałoby się kontakcie z piłką kontuzji doznał Tevez, nie mogę ulec przeświadczeniu, iż Nigel stałby na drodze strzału, gdyż zazwyczaj jest ustawiony przed dwoma środkowymi defensorami. Hart chyba też mógł zrobić coś więcej, choć sytuacja nie była prosta - piłka odchodząca, uderzenie zaś potężne. A swoją taktyczną konsekwencją Mancini popełnił błąd nr 2. Za Teveza nie miał prawa wejść Balotelli. Pal licho charakterek Włocha. On zwyczajnie nie nadaje się na lewoskrzydłowego - podobnie jak Dżeko bliżej mu do czekania na dobre piłki(patrz gol z Aston Villą w FA Cup), a już tym bardziej nie jest odpowiednim partnerem do konstruowania ataków z Kolarowem. Mancini wprowadzając Balotellego odciął zespołowi lewą nogę - przy świetnie zorganizowanej obronie Liverpoolu Mario nie miał wiele do zaoferowania i ostatecznie zespołowi nie pomógł, a nawet zszedł z drobnym urazem. A żeby przeciwstawić się rozpędzonej ekipa Daglisha potrzeba było czarodzieja i to natychmiast. Drugi gol - znów brakowało i zdecydowania naszym defensorom, i de Jonga. Toure w ogóle nie brał udziału w tej akcji, a Milner, to podsumowanie całego jego występu - biegał bez ładu i składu. Nie winiłbym jednak samego piłkarza, gdyż sam się nie wybrał go do składu i nie wyznaczył sobie stosownych zadań. Co prowadzi do paradoksalnego wniosku - Mancini sprzeniewierzył się swoim zasadom i chciał wygrać mecz, co doprowadziło do kompletnej klęski. Reakcja Jamesa Milnera po zejściu z murawy mówi sama za siebie - menadżer się pogubił, przesiedział całą drugą połowę w zamyśleniu i stracił nadzieję na poderwanie zespołu, wejście Silvy zaś to tylko taka zasłona pt. "coś chciałem zmienić".
Dzieła zniszczenia dopełnił Caroll, który nie miał problemów z wygraniem pojedynku główkowego z beznadziejnym tego dnia lewym obrońcą City. Ręce opadły, emocje z nerwowego wyczekiwania i sporych nadziei stopniały do mąk piekielnych niech się to już skończy. Druga połowa nie przyniosła niczego szczególnego. Ot, waliliśmy - delikatnie zresztą - głową w mur, a gospodarze na luzie się zastanawiali, czy 3:0 to odpowiedni wynik, czy może jeszcze coś strzelić. I nawet Zonal Marking nie poświęcił ani zdania więcej na drugie 45 minut. A winny takiemu stanowi rzeczy był Roberto Mancini, na szczęście świadom swoich pomyłek. Oby tylko był w stanie wyciągnać odpowiednie wnioski, gdyż inaczej marzenia o Lidze Mistrzów odłożymy na przyszły sezon. I weź tu obiektywnie oceń Edina Dżeko, który w Premiership nie tylko bez gola, ale i dogodnych szans policzyć mu mozna na palcach jednej ręki(sam pamiętam może dwie, trzy). Nie potrafimy, ani Mancini, ani zawodnicy, wykorzystać artybutów Bośniaka, dlakiego od strzeleckich rekordów z Bundesligi. I nie zaskoczy mnie samotny Mario na szpicy w sobotę. Taktyka na dwóch napastników, nawet jeśli jeden z nich jest teoretycznie ustawiony na skrzydle, nie sprawdza się. A Edin, podobnie jak kilku innych zawodników, może powoli myśleć o przyszłym sezonie. Do końca ligi pozostało sześć spotkań: Blackburn Rovers(wyjazd), West Ham(dom), Everton(wyjazd), Tottenham(dom), Stoke(dom), Bolton(wyjazd). Wykonajmy zadanie, drogi Manchesterze City. Nie możemy sobie pozwolić na więcej wpadek w poniedziałkowej manierze. Przed nami jeden 'ekstra' mecz z United, jeden w środku tygodnia z Kogutami. Wykonajmy nakreślone przed sezonem zadanie. |
Zakładki:
Czytam, komentuję..
Angamoss![]() Błękitna strona miasta | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||