Wpisy z tagiem: Pablo Zabaleta
środa, 21 grudnia 2011
Zachłanność Roberto Manciniego nie zna granic. Ledwie umocnił Manchester City na fotelu lidera, ledwie pokonał po raz pierwszy w Premier League Arsenal, Everton i United, a tu już czeka na niego kolejny mały sukces do osiągnięcia. Jeśli dziś The Citizens nie przegrają ze Stoke, to zakończą rok 2011 jako niepokonani na własnym stadionie. Jeśli zaś wygrają, to jedynym zespołem, który wywiózł z Eastlands punkty w lidze w tym czasie zostanie... Fulham(poza tym ta sztuka udała się także Napoli, a żeby oddać sprawiedliwość - zwycięstwo z Dynamem Kijów i tak dało awans gościom z Ukrainy). Doskonale pamiętamy tamto nudne i wolne do bólu spotkanie - wtedy zdawało się, iż jesteśmy skazani na występy tego sortu, ale nowy sezon przyniósł totalną odmianę, dzięki której Etihad Stadium stał się areną godną najlepszych meczów Premiership. Tak też było w niedzielę, gdy przyjechał Arsenal. Niestety, sporo emocji zgotowały niektóre decyzje sędziowskie i od nich zacznę. Co najmniej dwa błędy przy odgwizdywaniu spalonych, z czego jedna kompletnie zła(odebrała Arsenalowi gola na 1:1), a druga tylko dzięki Hartowi(chodzi mi o sytuację, kiedy Walcott stał na linii strzału zza pola karnego po rzucie rożnym, pierwsza połowa) przeszła bez większego echa. Do tego za szybkie kartki - Song na przykład niekoniecznie musiał otrzymać takową w pierwszym kwadransie, kilka późniejszych gwizdnięć także było co najmniej dyskusyjnych, nie mówiąc o ewidentnym karnym. Micah zagrał ręką bez wątpienia, a Phil Dowd, choć stał bardzo blisko, uznał to za przypadek. Wystarczyłoby jednak pokazać mu kilka podobnych sytuacji(mi przychodzi do głowy karny z WBA na CoMS z zeszłego sezonu, kiedy to Tevez strzelił hat-tricka), aby wykazać, jak cholernie się pomylił.
Na szczęście obie drużyny zagrały na tyle interesująco, iż Dowd nie zasłonił swoją pulchną osobą wielu dobrych momentów spotkania. Nawet pomijając błędy arbitrów, goli i tak mogło paść znacznie więcej(a wręcz powinno). Patrząc na grę Arsenalu znów odniosłem dość ambiwalentne wrażenie. Z jednej strony wydawali się personalnie gorsi, na co oczywiście miały wpływ osłabienia w defensywie i pomocy, ale mimo tego stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, na przekór momentami bardzo wyraźnej przewagi City, i ten punkt zdobyć powinni. Jak słusznie ocenił Arseblog: dissapointment but no shame. Z drugiej strony, zmiennicy w osobach Arszawina i Chamakha kompletnie rozbijają to, co w zespole Wengera jest dobrego. Zwłaszcza Rosjanin pokazał, ym, no, sami wiecie co – brak słów przy każdym zetknięciu z piłką. Z tak dramatycznie słabą ławką i zawsze potencjalną kontuzją(umówmy się, że Arsenal albo ma bardzo kiepskich medyków, albo wybitnego pecha do urazów swoich piłkarzy) któregokolwiek z zawodników to krok w stronę szpitala. I słabszych wyników klubu, naturalnie. I chyba już znam na odpowiedź z poprzedniej notki – na tę chwilę, bez wzmocnień(ponoć zapowiadanych) w zimie Arsenal stać na skuteczną walkę o Ligę Mistrzów. Co do tytułu, to tak jak na Eithad, będę zasługiwać na coś więcej, ale w ostateczności słaba ławka, kontuzje i błędy sędziowskie wyeliminują ich z wyścigu, ale nie tak szybko jak wielu rywali by oczekiwało. City. W niedzielę narobiliśmy sobie sporo kłopotów. Naprawdę, wystarczyło podwyższyć(okazji przecież nie brakowało...) na 2:0 i spokojnie kontrolować przebieg wydarzeń. To mnie rozłościło najbardziej, ale fakt, iż to Vermaelen miał najwięcej strzałów w ekipie AFC, a nie Robin, Theo czy Gervinho, zwyczajnie cieszy. No i czyste konto, choć podważają je wpadki sędziów, to też zasługa Joe Harta, który w tym sezonie wybronił już kilka(naście?) punktów The Citizens. Poza tym: świetni Zabaleta i Kompany, bardzo solidny Kolo Toure(mecz bez wpadki, brawo), spokojniejszy Yaya, a Nasri - chyba już przyzwyczajony do presji i powoli aklimatyzujący się na Etihad. Wciąż mi za to brak de Jonga. Nie wyobrażam sobie, aby miał opuścić dwa spotkania wyjazdowe - z Sunderlandem i WBA, odpoczynek Y. Toure bardzo się przyda(w perspektywie ma wszak PNA), to samo z Barrym, facet gra praktyczni non stop. Niech więc Mancini da Holendrowi więcej minut i podpisze z nim nowy kontrakt. Potrzebujemy go. Za chwilę Stoke City. Dwa poprzednie zwycięstwa pamiętamy doskonale - Puchar Anglii, oraz ostatni fantastyczny występ Teveza na Etihad. Jaka szkoda, że później jeszcze przywdział Błękit... Dobrze będzie i bez Argentyńczyka powtórzyć wyniki z ekipą Pullisa, zwłaszcza przed własną publicznością. Na Brittannia będzie zdecydowanie trudniej. To taki mały dar losu - zimą w poprzednim sezonie Stoke postawiło u siebie wysokie wymagania i ledwie uszliśmy z remisem. C'mon City, zakończmy ten rok bez porażki na Eastlands! |
Zakładki:
Czytam, komentuję..
Angamoss![]() Błękitna strona miasta | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||