Wpisy z tagiem: Ruch Chorzów

poniedziałek, 24 października 2011

Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 1:2(1:0)

Nakoulma (k.) 14 - Szyndrowski 60, Piech 78.

Górnik: Skorupski - Bemben(Olkowski 83), Danch, Banaś, Marciniak - Mączyński, Pazdan, Przybylski, Nakoulma, Kwiek(Jończyk 83) - Milik(Zahorski 64).

Ruch: Pesković - Burliga, Grodzicki, Stawarczyk, Szyndrowski – Grzyb(Janoszka 55), Malinowski, Straka, Zieńczuk – Piech(Abbot 76), Jankowski(Lisowski 90).

Przyznajcie się, drodzy kibice Górnika: większość z Was po pierwszej połowie Wielkich Derbów była zdania, iż biało-niebiesko-czerwoni wreszcie walczą i jest spora szansa, że nie będziecie musieli się za nich wstydzić. I oczywiście, z tyłu waszych głów jednocześnie głos rozsądku przypominał o meczach ze Śląskiem, Lechią, ŁKSem, Cracovią, w których Górnikom umiejętności piłkarskich wystarczyło na godzinę. Jakie wówczas padały końcowe wyniki, pamiętaliście. I przyszło Wam znów przełknąć gorzką i grubą pigułę.

Przyznajcie więc, że po ostatnim gwizdku poczuliście się tą pierwszą połową oszukani. Bo dano Wam nadzieję podobną do placu budowy wokół murawy. Zresztą i w sens budowania czegokolwiek wokół Górnika pewnie zwątpiliście. Przecież widmo strefy spadkowej jest już bardzo wyraźne.

Przyznajcie się piłkarzyki, że to konflikt z trenerem Nawałką sprawił, iż rozegraliście żałosny sparing zamiast najważniejszego meczu w sezonie na Roosevelta. Przyznajcie się, gdyż tylko ta okoliczność pozwoli uwierzyć w to, iż możecie po zmianie trenera utrzymać klub przed spadkiem. Nawet jeśli się to uda, to i tak nie wybaczę wam piątkowej porażki. Można walczyć i przegrać, ale oddać Ruchowi piłkę i czekać aż spokojnie wyjdzie sobie na prowadzenie nie wolno, choćbyście nie otrzymywali wypłat od stycznia. Miejcie honor i przyznajcie, że coś jest na rzeczy. I zacznijcie odrabiać te cholerne punkty.

Podobny apel do Adama Nawałki. Czas odejść. Kiedy trener traci kontrolę nad szatnią(tu już nawet nie chodzi o błędy taktycznie, przygotowanie fizyczne czy wątpliwą selekcję) i zawodnicy, choć nie grają dla Adama Nawałki czy kogokolwiek innego, szkodzą swoimi występami interesom klubu, to jest moment w których trzeba dokonać radykalnych zmian. Powtarzane do znudzenia slogany o „wyciąganiu wniosków” i „jeszcze bardziej wytężonej pracy na treningach” proszę zabrać ze sobą do Krakowa, albo wyrzucić do kosza. Żadne poganianie biczem nie uratuje atmosfery w zespole(w klubie?), albowiem ta jest najzwyczajniej fatalna. Potrzeba nowego rozdania na Roosevelta. I tak samo jak Adam Nawałka był autorem takowego w 2009 roku po zwolnieniu Komornickiego, tak teraz jego następca będzie walczył o ligowy byt w Zabrzu. I powinien rozpocząć swą misję już od „poniedziałku”, a nie od stycznia.

Przyznać do winy powinny również władze Górnika. Strategia po sprzedaży Jeża i Sikorskiego pod polskobrzmiącym tytułem „jakoś to będzie” nie wypaliła, delikatnie rzecz ujmując. Bez odważnych i sensownych decyzji nie ma co marzyć o wyprowadzeniu klubu z kryzysu, w jakim tkwi od kilku tygodni. Nie lubię wzywać do ścinania głów, ale pewien układ na R81 przestał funkcjonować i trzeba wymienić jego elementy, z głównym mechanizmem włącznie. Czekać na zwrot w moim odczuciu nie mam już sensu.

I na koniec przyznam się sam. Jeśli w najbliższym czasie nie zobaczę choćby promyka nadziei i kilku punktów więcej na koncie zabrzan, to uwierzę w powtórną degradację. A to miał być spokojny sezon bez dramatów, bez rewelacji... Dopóki jednak piłkarze Nawałki(?) będą dopuszczać do sytuacji, w której rywal może zdobyć pięć goli w 10 minut, nie widzę powodów, aby dopuścić do siebie odrobinę kibicowskiego spokoju.

 

 

niedziela, 20 marca 2011

Wpadłem na tę myśl gdzieś pod koniec pierwszej połowy, kiedy przewaga Ruchu zaczęła być miażdżąca. Liczyłem, że Górnik na drugą połowę wyjdzie z mocnym postanowieniem wybicia mi z głowy wszelkich porównań na korzyść Ruchu. Więcej jednak zaangażowania w swoją pracę na boisku pokazały służby techniczne - zgrany team traktorek+pan malujący linie+ochroniarze odśnieżający murawą przy Cichej. Dolary przeciw orzechom, że powyższa ekipa także nie miałaby kłopotów z ograniem beznadziejnego Górnika Zabrze.

Wstyd. Pal licho niespodziewany śnieg i awarię oświetlenia. Piątkowego występu nie da się w żadnym wypadku usprawiedliwić jakimikolwiek zewnętrznymi okolicznościami. Że są zaległości w wypłatach? Jeśli piłkarze w ten sposób chcieli zamanifestować swoje niezadowolenie, to po pierwsze, są podli i niesłowni(prasa donosiła, że doszło do porozumienia w sprawie wypłat ratalnych), a po drugie, poszli na wojnę z kibicami i są z góry na straconej pozycji. Tylko dlatego, że noszą koszulki z herbem Górnika na piersi, nie posądzam ich o taką akcję. Narazie.

Winnych straconych bramek wskazać łatwo: dwójka Pazdan-Banaś(dwóch zawodników Ruchu wolnych po ich stronie) do spółki ze Stachowiakiem(wiadomo za co) przy pierwszej, Przybylski(strata piłki), Magiera oraz Jop(choć tu po prostu nie zdołali naprawić błędu Przybylskiego) przy drugiej, trzecią zawinił Magiera(krył na radar Strakę i dopuścił do dośrodkowania) i najmniej Jeż(nie zablokował strzału Malinowskiego).Oczywiście chorzowianie mogli goli zdobyć więcej, gdyż Górnik raz 'odkryty' nie robi nic, aby się zasłonić resztkami materiału, jaki mu staje. Z ataków zaś pamiętam tylko jedną sytuację, czyli strzał Bonina po pół godzinie gry. Za mało na Wielkie Derby Śląska z zespołem broniącym się przed spadkiem z Ekstraklasy.

Problemem nie był śnieg, który przecież zaskoczył obie ekipy w równym stopniu. Ruch wyszedł na boisko zdeterminowany i dobrze przygotowany taktycznie - wiedzieli, że Górnik szybko gubi piłkę poddany natychmiastowej presji, czego my nie stosujemy, gdyż Nawałka woli "bronić się głęboko". Widać jak na dłoni - dwa, trzy podanie i wykop na głowy obrońców rywali, to jest nasz pomysł na ofensywę. Czwarty mecz rzędu. Gra nie ulega zmianom, za to wyniki lecą w dół. Pomyśleć, że zdegradowana już przeze mnie Cracovia zdobyła aż osiem punktów(z Lechem, Legią, Koroną i Śląskiem)! Adam Nawałka ma dwa tygodnie(z przerwą na wypad do Budapesztu), aby cokolwiek w tej drużynie poprawić, odbudować ją psychicznie na starcie właśnie z Pasami. Nie wyobrażam sobie porażki na Roosevelta. To może być gwóźdź do trumny trenera i początek wielkich kłopotów całego Górnika Zabrze.

Wracając do meczu, z wielką chęcią odejścia od transmisji obserwowałem to, co działo się po trzecim golu. Niestety, optymizmem nie powiało nawet(a może przede wszystkim?) z ławki. Adam Nawałka o zmianach zaczął myśleć kiedy mecz się już skończył, a wchodzący Sikorski(za kontuzjowanego Kwieka) najpierw musiał wyładować frustrację trzema faulami z rzędu, nim zaczął kopać piłkę. Po co wprowadzać Pietrzaka? Gdzie miejsce dla Marciniaka? Co trener Górnika chciał osiągnąć młodym zawodnikiem przy 0:3 w jednym z najważniejszych dla tego klubu spotkania w sezonie? Tak sobie myślę, że szkoleniowiec jest ostatnią osobą na obiekcie, która wątpi w swój zespół. A wyglądało to tak, że czekaliśmy na wymiar kary. Żenada.

TorcidaTV

Za to spotkanie Górnicy dostają wielkiego minusa i chyba dobrze, że nie będziemy ich oglądać w oficjalnych starciach przez dłuższy czas. Zawiedli kibiców, spartaczyli i oddali bez walki najważniejszy wyjazd tej rundy. Hańba, panowie. Ruch grał na trawie w słoneczne popołudnie, Górnik w półmetrowym śniegu i z grudniowym mrozem. I Niebiescy wygrali bezdyskusyjnie, co każdego fana KSG będzie uwierać jeszcze długo.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Gdybym chciał o Derbach napisać w niedzielę wieczorem bądź w poniedziałek, to nie brakowałoby mi tematów. Wspomniałbym o niebie, które idealnie rozpogodziło się przed pierwszym gwizdkiem i nie zaskoczyło nagłymi opadami, zachwalałbym świetną oprawę(Teatr Jednego Aktora trafiony w '10'!) podczas obu połówek spotkania, a gola Magiery(i sprytnego zamieszaniu tuż przed strzałem), którego mogę oglądać non stop i dlatego umieszczam poniżej, próbowałbym porównać do iskry wywołującej niespotykaną eksplozję radości na trybunach. Nie pominąłbym także bardzo pewnych wypowiedzi pomeczowych Łukasza Mazura i wielkiej radości piłkarzy i fanatyków po pokonaniu odwiecznego rywala. To wszystko zawarłbym w entuzjastycznej notce, ale nie dziś. Doszedłem do przerażającego wniosku – kiedy odejmiemy od niedzieli ogrom derbowych emocji, doping i otoczkę marketingową, to niewiele nam zostaje. W dodatku reszta ta napawa zwyczajnym smutkiem. Dlaczego tak uważam?

Wielkie Derby wydają mi się wielkimi tylko z nazwy – przez lata demokracji ich ranga stopniowo podupadała, aż do wydarzenia stricte lokalnego, o mistrzostwo Górnego Śląska, bez wpływu na najważniejsze rozstrzygnięcia w lidze czy Pucharze Polski. Tak jak to miało miejsca 7 czerwca 1989 roku - wtedy to piłkarze Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów wychodzili na murawę stadionu przy ulicy Roosevelta i z pewnością w najczarniejszych snach nie przypuszczali, że skończony trzy dni wcześniej w Polsce komunizm zamknie również wielką kartę historii obu klubów. Oto Niebiescy(beniaminek!) 90 minut później będą świętować zwycięstwo nad zabrzanami 2:1 i czternasty(niektórzy powiedzą, że trzynasty, a to z uwagi na niesprawiedliwe wyłonienie mistrza z roku 1951) tytuł mistrzowski. Po trofeach pozostał jedynie wspomnień czar, dla mnie kompletnie niedostępny, a po komunie - straszący duchem międzywojnia, wybudowany jeszcze przez Niemców i nazwany imieniem samego Führera stadion piłkarski, którego w XXI wieku zabrzański klub może się tylko i wyłącznie wstydzić.

teatr jednego aktora

Powrót po czterdziestu latach na Stadion Śląski był potrzebnym ukłonem w kierunku ludzi, kibiców, między którymi dobry Duch Derbów żyje i ma się dobrze, to oni tak naprawdę nie dopuścili do całkowitego zniszczenia tradycji tych pojedynków. Dziś nie dziwi, że Canal+ nie chce transmitować na swoich głównych programach Derbów z Zabrza, bo nasz stadion ledwie się nadaje na 1. ligę, a w krajach zachodnich wstydem byłoby udostępnienie tegoż potworka choćby na zawody juniorów młodszych. Marketingowo możemy zrobić z meczów na Roosevelta czy Cichej wydarzenia kibicowskie roku, co nie zmieni faktu, że otoczka będzie paskudna i po prostu niegodna. Że piłkarze często ulegają magii rywalizacji Górnik – Ruch i więcej walczą, niż faktycznie grają futbolówką – to można zrozumieć, choć czasem żal mi postronnych obserwatorów, którzy w niedzielę mogli zwyczajnie umrzeć z nudów ;-). Zgodnie z przewidywaniami kopacze nie zachwycili, ale wygrali i to jest ten niezbywalny plus Wielkich Derbów Śląska. Kibicom daje wielką radość, ale kiedy będziemy się radować z nowego stadionu?

PS Źródłem zdjęcia jest TorcidaTV.

niedziela, 29 sierpnia 2010

108 pojedynek obu śląskich ekip, licząc występy we wszystkich rozgrywkach. Bilans w ekstraklasie: 92 mecze - 37 zwycięstw Górnika, 31 remisów, 24 zwycięstwa Ruchu; bramki 134-101 dla zabrzan. Siedemnaście(najczęściej) razy padał wynik 1:1 i wg moich przeczuć tak też będzie dziś. Najważniejsze, aby zabrzanie nie stracili gola jako pierwsi, bo presja może potem piłkarzom wyrządzić wiele krzywdy i skutecznie uniemożliwić walkę o pozytywny wynik. Ostatnie zwycięstwo Ruchu miało miejsce podczas pamiętnych Derbów na Stadionie Śląskim w 2008 roku, Górnik zaś nie przegrał na własnym obiekcie w lidze od dziesięciu sezonów(w ogole zdarzyło się to tylko trzykrotnie), ale trzeba wziąć pod uwagę, iż spadek do niższej klasy rozgrywkowej zaliczyły obie ekipy, Niebiescy w dodatku na banicji spędzili trzy lata.

Adam Banaś

Tyle gwoli statystyki. Na sześć godzin przed pierwszym gwizdkiem właściwie nie myślę o niczym innym, Derby dziś przyćmiewają spotkanie City z Sunderlandem, gdyż drugiego takiego meczu w tym sezonie już nie będzie(Niebiescy będą grać z nami na Cichej, Stadion Śląski w remoncie do 2011). Wiele się wylało żalów na temat wpadki Canal+ i transmisji, ale większe pretensje można mieć do naszych kochanych władz(na razie bez wskazywania konkretnych nazwisk, odpowiedni tekst powstanie wkrótce). Jestem przekonany, iż Canal+ nie miałby wątpliwości, gdyby areną widowiska był nowoczesny stadion, a nie straszący międzywojniem betonowy staroć. Teraz nie ma co płakać, czas na wielkie emocje którym pewnie poziom meczu nie dorówna, ale nie to kochamy w Derbach najbardziej.

Oto 18 meczowe obu zespołów. Pogrubione nazwiska - składy przeze mnie spodziewane

gornikGÓRNIK(4-4-1-1):

Ruch to bardzo ciekawy zespół. Waldek Fornalik od dłuższego czasu buduje zespól, który ma swojego ducha, potrafi się podnieść w trudnych sytuacjach. Szanujemy rywala, mamy pełne uznanie dla jego klasy, ale punkty chcemy zdobyć. Specjalne przygotowania trwają od zakończenia środowego meczu pucharowego w Płocku.

Adam Nawałka

Bramkarze: Sebastian Nowak, Adam Stachowiak;

Obrońcy: Adam Banaś, Michał Bemben, Mariusz Jop, Mariusz Magiera, Adam Marciniak;

Pomocnicy: Vladimir Balat, Grzegorz Bonin, Maciej Bębenek, Piotr Gierczak, Aleksander Kwiek, Mariusz Przybylski, Sebastian Leszczak, Marcin Wodecki;

Napastnicy: Daniel Sikorski, Adrian Świątek, Tomasz Zahorski.

ruchRUCH(4-5-1):

Bez zabrzan nasza ekstraklasa była niepełna. Wracamy do tego, co na Śląsku najważniejsze czyli derbów Górnika i Ruchu.

Waldemar Fornalik

Bramkarze: Krzysztof Pilarz, Matko Perdijić;

Obrońcy: Piotr Stawarczyk, Rafał Grodzicki, Maciej Sadlok, Krzysztof Nykiel, Grzegorz Bronowicki;

Pomocnicy: Bartosz Flis, Marcin Malinowski, Marcin Zając, Michał Pulkowski, Gabor Straka, Damian Świerblewski, Wojciech Grzyb, Łukasz Janoszka;

Napastnicy: Arkadiusz Piech, Sebastian Olszar, Maciej Jankowski.

Sędziować będzie Daniel Stefański z Bydgoszczy

Bardzo się cieszę na derby. spodziewam się wielkich emocji. Z poprzednich meczów Górnika wynika, że gramy dobry futbol, mamy charakter. Nawet, gdy przegrywamy, nie rezygnujemy, drużyna gra do końca. Optymistycznie to widzę, w niedziele liczę na zwycięstwo.

Micheal Mueller

DERBY DLA GÓRNIKA !!

piątek, 27 sierpnia 2010

Co jak zwykle uruchamia różnej maści twórców, którzy w swoich małych dziełkach chcą uchwycić to, co w Debrach jest dla nich najważniejsze - gole, kibice, Wielkie emocje. Dość gadania, oglądajcie wybrane przeze mnie zajawki.

Na pierwszy strzal leci etatowy 'zapowiadacz' - Dar0s:

Panowie z Torcidy Piekary poszli w inną stronę - nieco bardziej patetycznie, ale bliżej wizerunku Górnego Śląska(czy warto promować nasz region głównie jako górniczy to temat na inną dyskusję):

Na koniec paqqus i jego krotka, acz treściwa zapowiedź, która przypadła mi do gustu:

Prawda, że chce się już dziś przeżyć Derby? ;-)